Wspólne mieszkanie po rozwodzie. Rozwód to ciężkie przeżycie dla małżonków, a także początek całkiem nowego życia. Wielokrotnie ludzie decydują się rozstać i przestają utrzymywać ze sobą kontakty, przynajmniej do czasu aż opadną emocje. Bywają jednak i takie sytuacje, kiedy były mąż i żona są zmuszeni razem mieszkać
Miesi±c temu odkryłam zdradę męża. Emocjonalna zdradę. Zreszt± nie pierwszy raz... niestety. Pierwsza była jakie¶ trzy lata po tym gdy wspólnie zamieszkalismy. Przeżyłam ja bardzo ale po latach doszłam do siebie. Znowu zaczęłam temu wpadł na telefonach i SMS do kolezanki. Zrobiłam jemu i jej awanturę powiedziała że to kolega tylko i że więcej nie będzie pisac. Uwierzyłam choć sprawdzałam męża. I miesi±c temu znów....W jego telefonie były SMS typu kocham cię, będziesz tylko moja, a ja będę tylko twój. Okazało się że to koleżanka z pracy niestety ta sama z któr± pisał rok wcze¶niej. Oczywi¶cie jak to zwykle bywało on nie chce rozwodu kocha mnie tamta zostawia. Sprawdziłam bilingi okazało się że jeszcze pisali. Nie potrafię sobie poradzić z t± zdrada... Boli mnie od ¶rodka uczucie które zabija mnie każdego dnia... Mimo iż doszli¶my do porozumienia z mężem. Ja też go zdradziłam też pisałam różne może też gorsze rzeczy do obcego mężczyzny. Wybaczyli¶my sobie i sam mi powiedział z kim pisał bo wcze¶niej zapierał się że to nie ona. Więc widzę że jest szczery. Lecz to co się dzieje w mojej głowie mnie przeraża... Czuję że przegrałam życie.. mam 32 lata i jestem już wrakiem człowieka. Mętlik w mojej głowie sprawia że naprawdę wolała bym odej¶ć.... Bo czuję że tak już moje życie będzie wygl±dało od zdrady do zdrady..... Strona 1 z 3 1 2 3 > aster dnia kwietnia 27 2021 13:48:41 Ja też go zdradziłam też pisałam różne może też gorsze rzeczy do obcego mężczyzny. Co takiego się stało, że "odpłynęła¶", jaka była tego przyczyna? Mętlik w mojej głowie sprawia że naprawdę wolała bym odej¶ć.... teraz tak my¶lisz, czy wcze¶niej (przed zdrad±) też o tym my¶lała¶? Zbyt mało napisała¶ czy macie dzieci? W jakim wieku s±? Ile lat po ¶lubie jeste¶cie? Wasze relacje jak wygl±dały do tej pory? poczciwy dnia kwietnia 27 2021 14:03:51 Czasem mam wrażenie, że ludzie nie znosz± spokoju, stabilizacji i komplikuj± sobie i innym życie na własne życzenie a póĽniej s± zdziwieni,że dopada ich refleksja o przegranym życiu; to się nazywa odpowiedzialno¶ć lub jej brak za owe życie; Jaka była sekwencja zdarzeń tych zdrad? To bardzo istotne bo je¶li Twoja zdrada była pierwsza to tak naprawdę Ty to małżeństwo zakończyła¶ wówczas a on się tylko dostosował do sytuacji; Czasami zwyczajnie nie można już uratować relacji po nagromadzeniu się tak wielu negatywnych emocji; podstaw± zwi±zku poza zaufaniem jest szacunek wobec siebie, którego między Wami najprawdopodobniej już nie ma; Gdyby¶cie po pierwszym incydencie dojrzale potrafili podej¶ć do tematu i wła¶ciwie przepracowali to co się zdarzyło istniała duża szansa na uratowanie rodziny; dzi¶ może to być po prostu niemożliwe; Issabele dnia kwietnia 27 2021 17:48:28 Jeste¶my razem 13 lat mamy 11 letniego syna. Zawsze wydawało mi się że jeste¶my dobrym małżeństwem bywało różnie ale ostatnie lata były naprawdę cudowne. M±ż pierwszy zacz±ł pisać to ja go przyłapałam zaraz po tym natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja. Byłam tak zajęta swoim telefonem że nie interesowałam się mężem choć miałam kilka sygnałów że co¶ jest nie tak. Aż w nocy przez przypadek zadzwonił mu budzik wstałam by mu go wył±czyć i weszłam w jego SMS i zobaczyłam te wiadomo¶ci. Ja się go zapytałam czy j± kocha czy chce z ni± być przyznałam mu się że ja też z kim¶ pisze i że jeżeli tylko chce może odej¶ć. Nie zadzwoniłam do niej nawet ani nie napisałam. Choć kiedy¶ bym tak zrobiła. M±ż deklaruje że mnie kocha że zakończył ten romans Komentarz doklejony: Jeste¶my razem 13 lat mamy 11 letniego syna. Zawsze wydawało mi się że jeste¶my dobrym małżeństwem bywało różnie ale ostatnie lata były naprawdę cudowne. M±ż pierwszy zacz±ł pisać to ja go przyłapałam zaraz po tym natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja. Byłam tak zajęta swoim telefonem że nie interesowałam się mężem choć miałam kilka sygnałów że co¶ jest nie tak. Aż w nocy przez przypadek zadzwonił mu budzik wstałam by mu go wył±czyć i weszłam w jego SMS i zobaczyłam te wiadomo¶ci. Ja się go zapytałam czy j± kocha czy chce z ni± być przyznałam mu się że ja też z kim¶ pisze i że jeżeli tylko chce może odej¶ć. Nie zadzwoniłam do niej nawet ani nie napisałam. Choć kiedy¶ bym tak zrobiła. M±ż deklaruje że mnie kocha że zakończył ten romans Romanos dnia kwietnia 27 2021 19:03:45 Ty jego, on Ciebie... To naprawde nie ma znaczenia, ktore z Was pierwsze. Obojgu Wam czegos w zwiazku brakowalo i zamiast zawalczyc o to wapolnie, poszliacie na latwizne. To co na te chwile jestescie sobie bezwzglednie winni to szczera, bardzo szczera rozmowa. Byc moze nie jedna, byc moze w obecnosci psychologa. Bo obojgu Wam cos sie rozjechalo. Moze codziennosc dobila, a moze brak adrenaliny? Aha... Nie wmawiaj sobie, ze zmarnowalas zycie. Cos stracilas, ale jednoczeanie cos zyskalas. Z kazdym innym mezczyzna lub zyjac sama, tez bys coa zyskala i cos stracila. To nie jest gra "zerojedynkowa". W zyciu w jednym momencie sie i przegrywa i wygrywa. poczciwy dnia kwietnia 27 2021 21:38:44 Ty jego, on Ciebie... To naprawde nie ma znaczenia, ktore z Was pierwsze. Może finalnie i nie bo efekt końcowy z dużym prawdopodobieństwem ten sam; ale w moim mniemaniu ma to ogromne znaczenie bo je¶li kto¶ zdradza to nie może liczyć na lojalno¶ć drugiej strony; automatycznie swoim postępowaniem zwalnia poniek±d drugiego z tej lojalno¶ci, łamie warunki zawartej "umowy". Romanos dnia kwietnia 28 2021 10:34:54 Zdrada "odwetowa" najczesciej mnozy problemy, a nie je usuwa. Raczej po czasie wiekszosc "odwetowcow" dochodzi do wniosku, ze to nie bylo dobre "rozwiazanie". poczciwy dnia kwietnia 28 2021 11:56:02 Romanos; Oczywi¶cie, że odwet nie załatwia sprawy a jedynie zaognia i komplikuje sytuację;Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że kto¶ kto został zdradzony może się poczuć moralnie zwolniony z lojalno¶ci do partnera co oczywi¶cie jest złe zwłaszcza je¶li kto¶ chciałby podj±ć próbę odbudowy relacji; tak działa ludzki umysł. Nie o to chodzi komu przypisać większ± odpowiedzialno¶ć za rozpad relacji tylko o kolejno¶ć zdarzeń, która mogła poci±gać za sob± następne destrukcyjne działania; aster dnia kwietnia 28 2021 12:04:27 natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja złe było to co zrobiła¶, ale Twój m±ż to już recydywa a na to nie możesz się godzić. Już po waszych "pierwszych razach" powinno to być przez was przerobione bo Ty może i zrozumiała¶ swój bł±d ale jak widać dla męża nie stanowi to większego problemu, pewnie jemu się wydaje, że znowu na miętko mu ujdzie. Mętlik w mojej głowie sprawia że naprawdę wolała bym odej¶ć... Z tym zawsze zd±żysz, nie działaj pochopnie; nie masz wpływu na męża i na to co robi ale masz wpływ na siebie, więc skup się na tym. Jak mantrę już powtarzam po prawej stronie masz 34 kroki, poczytaj i wykorzystaj. Niektóre z tych punktów, powinny Ci pomóc, będziesz wychodziła z pewnych utartych schematów a tym samym spowodujesz zagubienie i dezorientację męża. Odzyskasz choć w odrobinie poczucie równowagi i wtedy możesz planować co dalej robić. Issabele dnia kwietnia 28 2021 12:33:18 Dziękuję bardzo za radę Usunięty dubel; poczciwy Radocha dnia kwietnia 28 2021 16:20:39 aster dnia kwiecień 28 2021 12:04:27 natrafiła mi się do tego okazja i zaczęłam pisać ja złe było to co zrobiła¶, ale Twój m±ż to już recydywa Że proszę? To jak to ty Tatarze dusze oddaj a my tobie szabl±? Issabele Moja rada to absolutnie nie nadstawiaj drugiego policzka. Co do pisanka to o ile to Ci pomaga czy też dowarto¶ciowuje to bez jaj na masz czekać aż tamten stanie się stateczny facetem? Jego nie ma jest recydywist± więc moim zdaniem zdrajcy nie można zdradzić można się dostosować o ile s± niesprzyjaj±ce warunki by zwyczajnie po ludzku odej¶ć. Ja robiłem z siebie pustelnika przeszło 10 lat gucio to dało Ty wychodz±c za m±ż nie pisała¶ się na życie zakonne a jako¶ człowiek odreagować musi Żyjesz z zdrajca rozumiem dlatego że na t± chwilę jest taka potrzeba i z racji tego nie jest Ci wygodnie odej¶ć to dbaj o dzieci i o siebie Potrzebne Ci te pisanko pisz 34 kroki s± fajne ale wymagaj± dyscypliny i nie bójmy się rzec twardego wnętrza Nie wydaje mi sie że jeste¶ twardzielem więc te nie spiesz się te 34 kroki wprowadzać. Miesi±c temu odkryłam zdradę męża. Emocjonalna zdradę. Zreszt± nie pierwszy raz Szanowna według wielu ekspertów z dziedzin zajmuj±cych się głow± zdrada emocjonalna czyni większe spustoszenia niż ta fizyczna Przykład wyj¶cie faceta do domu uciechy fizycznych Wchodzi zaspokaja swój popęd i wychodzi płac±c więcej lub mniej Zdrada ta emocjonalna to jest odlot Przerzut uczuć na drug± osobę partner/ka schodz± na plan dalszy Dom przestaje być gniazdem staje się noclegowni± o ile boczniak/ra nie maj± własnego wolnego lokum Długo by pisać Zadbaj o Siebie nie czajnikuj się i nie certol chrzań sol i pieprz zdrajcę Nie docenia Cię to jaka była¶ czyli kochaj±ca i wierna to się zmień dostosuj do niego ...oczywi¶cie nie zrozum mnie Ľle nie namawiam Cię na nic Chodzi mi tylko że syty głodnego nie zrozumie więc niech on też trochę się przegłodzi a może wtedy dotrze do jego zdradzieckiego łba co czyni Zrobisz co zechcesz Twoje życie ale ja namawiam Cię stawaij na Siebie Strona 1 z 3 1 2 3 > Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ. Copyright © 2007-2021 39322 Unikalnych wizyt Powered by PHP-Fusion© 2003-2017 Portal zgadza się na powielanie tre¶ci w innych serwisach, pod warunkiem umieszczenia pod każdym skopiowanym tekstem następuj±cej informacji wraz z linkiem : Tekst pochodzi z portalu
Mąż mnie zdradza i chce rozwodu. Refleksje, dzielenie się swoimi przeżyciami Moderator: Moderatorzy. Posty: 289 Strona 2 z 20. Przejdź do strony:
Mam na imię Ania, mam 29 lat. Jakieś 2 tyg. temu mąż powiedział mi, że już mnie nie kocha, nie potrzebuje. Chce rozwodu. Jesteśmy małżeństwem 10 lat, mamy 9-letniego synka. Ta decyzja spowodowała u mnie wstrząs psychiczny, nie potrafię niczego robić, snuję się po mieszkaniu jak jestem sama. Gdy mąż i syn są w domu, to udaję, że jakoś jest dobrze. Zacznę od tego, że decyzja mojego męża jest uzasadniona takimi argumentami: 1. źle traktuję syna, krzyczę, zdarza mi się go uderzyć, ciągle się czepiam o wszystko, o naukę, o złe zachowanie, a jak jest źle, to syn dzwoni do męża i skarży się na mnie, i wtedy mąż do mnie oddzwania i pyta się, co się stało. 2. moja zaborcza miłość do męża, ciągłe kontrolowanie, sceny zazdrości bez powodu, wmawianie mu, że on kogoś ma. 3. brak akceptacji jego rodziców i jego hobby, którym jest myślistwo. 4. moje ciągłe niezadowolenie, narzekanie na warunki bytowe i finansowe. To wszystko jest prawdą - taka jestem, nie do końca to rozumiałam. A najgorsze, że teraz jest już za późno na cokolwiek. 3 lata temu leczyłam się na nerwicę, brałam Depakine i Andepin, po 1,5 roku przerwałam leczenie, bo chciałam sama kontrolować swoje wybuchy agresji, udawało się to, ale nie zawsze. Nie żyję w prawdzie, bo zataiłam przed mężem zdradę fizyczną, która miała miejsce parę lat temu, kiedy wyjechał za granicę. Bardzo tego żałowałam, ale nie potrafiłam się przyznać. Wyszłam za mąż młodo, byłam w ciąży. Chyba chciałam się jeszcze wyszaleć, dlatego tak postąpiłam, nie pomyślałam. Żałuję tego bardzo, ale to wydarzenie spowodowało, że sama panicznie zaczęłam bać się zdrady z jego strony. Chciałam mieć męża tylko dla siebie. Gdy te wydarzenia miały miejsce (zdrada), byłam w trakcie przeprowadzki z dużego miasta na wieś, do domu moich teściów (nie stać nas było na mieszkanie w mieście), było mi ciężko, zarówno bytowo, jak i finansowo. Niby sobie radziłam, ale to była tylko przykrywka. Niby tylko parę imprez, z bolesnymi skutkami i wyrzutami sumienia, ale nie potrafię o tym zapomnieć. Przez te lata próbowałam jakoś żyć, ale zatraciłam się w tym wszystkim. Najgorsze jest dla mnie teraz, że stracę wszystko przez własną głupotę i nieodpowiedzialność, za późno to zrozumiałam. Gdy teraz rozmawiam z mężem, on mówi mi, że miłość się wypaliła, ale nie czuje do mnie nienawiści. A gdyby znał prawdę, to na pewno mnie znienawidzi. Przestanie szanować jako kobietę, matkę. Boję się utraty dziecka, przez moje dotychczasowe postępowanie. Jeśli w ogóle powinnam pisać coś dobrego o sobie, to że przez te lata dobrze zajmowałam się domem i synem.
Takiego finału niewierny mąż z pewnością się nie spodziewał. Pewnego dnia mąż po 7 latach małżeństwa postanowił napisać list do żony o tym, że pragnie rozwodu. Stwierdził, że był dobrym mężem lecz ostatnie dwa tygodnie ich wspólnego życia były piekłem.
Jeste¶my małżeństwem od ponad 7 lat, mamy 6-cio letni± córeczkę. Jeste¶my czynni zawodowo, niczego nam nie brakuje. Kiedy poznałam męża on wówczas był w trakcie sprawy rozwodowej. Z był± żon± ma nastoletnie dziecko. Dla męża przeniosłam się na drugi koniec Polski, zostawiaj±c rodzinę, przyjaciół, moje mieszkanie.... Zakochałam się i taka była prawda. Zaszłam w ci±żę, wzięli¶my ¶lub, urodziła się nasza upragniona córeczka. M±ż jest bardzo lubiany, jest pomocny, uważany za dobrego człowieka. W naszym małżeństwie działo się róĽnie. Niejednokrotnie byłam w towarzystwie poniżana przez męża, Ľle traktowana. Potrafił wyj¶ć z domu na 2 doby i wył±czyć telefon. Zdarzało się, że nie panował nad agresja zarówno słown± jak i fizyczn±. Jednak to ja zawsze przepraszałam, bo nie lubię sie nie odzywać długo i gniewać na oprócz 2-óch pierwszych miesięcy zwi±zku miał problemy z okazywaniem uczuć. Po ok. 5 latach przestałam się upominać i mówić mu o tym. Jak okre¶lał "tobie ci±gle mało tego przytulania i głaskania", lub na pytanie czy mnie kocha, jego odpowiedz była zawsze ta sama "jak się co¶ zmieni to Ci powiem". Ja trwałam, bo kochałam. Uwielbiałam zapach jego ciała, jego blisko¶ć i to jak dobrym i odpowiedzialnym jest tat± dla naszej córki. Dostałam propozycję lepszej pracy, wspólnie podjęli¶my decyzję, że najpierw ja się przeprowadzę z córk±, a m±ż doł±czy do nas za pół roku (miał tak± możliwo¶ć z uwagi na charakter pracy). Przeprowadziłam się, córka na okres wakacyjny była u dziadków w innym mie¶cie, m±ż jeszcze w innym. Był to trudny czas- dla nas wszystkich. Pierwsza w naszym życiu tak długa rozł±ka. Pod koniec czerwca kolega z nowej pracy zacz±ł pisać smsy do mnie. Pocz±tkowo na nie nie odpowiadałam, uznawałam, że jest to niewła¶ciwe w stosunku do męża. Jednak kolega nie odpuszczał... zaczęli¶my się spotykać na kawę, rozmawiać o wszystkim i o niczym. Nasza znajomo¶ć trwała ok. miesi±ca. Nie było sexu, bo ja tego nie potrzebowałam, gdyż wszystko o czym marzyłam miałam z mężem. Potrzebowałam przytulenia, czuło¶ci, komplementów, adorowania. Czułam się z tym dobrze... Kolega dotykał mnie po włosach, głaskał, przytulał...Wiem iz liczył na co¶ więcej, ale powiedziałam mu, że nie jestem w stanie pój¶ć z nim do łóżka. M±ż sprawdził moje billingi i zrobił straszna awanturę mi, groził mi pozbawieniem życia, ukradł mój telefon komórkowy, narobił mi wstydu w moim zakładzie pracy. Wówczas powiedziałam, że nie wytrzmam tego dłużej... Nie odzywałam się parę dni...on szukał kontaktu, prosił o rozmowę. Mówił, że Ľle zrobił, żałował. Zaczeli¶my ze soba rozmawiać, ja powiedziałam jak było, prosiłam o wybaczenie. M±ż uważa, że spałam z tym koleg±, że "się zeszmaciłam". Moje tłumaczenia nie przynosz± rezultatów. Powiedziałam, że zgodzę sie na wariograf. M±ż był skłonny wybaczyć mi wszystko, jednak w jego życiu pojawiła sie ....miło¶ć z podstawówki. W chwili obecnej żyjemy na 2 domy, ja z córk± w nowym mie¶cie i on w naszym wspólnym mieszkaniu. M±ż mówi o rozwodzie, ja o¶wiadczam, że nie dam mu rozwodu, bo go kocham. Prosiłam wiele razy, abysmy poszli na terapię małżeńsk±, jednak on nie jest chętny. Mówi, że nie spotyka sie z nikim, że pisał z koleżank± ze szkoły, ale to nieważne i mam się nie interesować. Okłamuje mnie bez przerwy, na¶miewa się ze mnie, że to on powinien być zazdrosny, a nie ja po tym co zrobiłam. Nie wiem co mam robić, by go odzyskać. Nie powiem, że chcę by było jak dawniej...bo nie chcę by nadal mnie Ľle traktował...ale po prostu nie wyobrażam sobie życia bez niego. Nie wiem jak mam go odzyskać. Dodam, iz kiedy przyjĽdża do nas co 2-gi weekend wówczas kłócimy się i kochamy sie bardzo, bardzo namiętnie. Wtedy czuję, że jest blisko i jest mój. Obwiniam siebie niesłychanie, że narobiłam takiego bałaganu w naszym uporz±dkowanym ¶wiecie, schudłam z nerwów przez okres 2 i pół miesi±ca 13 kg. Czuję, że mnie nienawidzi i kocha jednocze¶nie... ale nie wiem co mam dalej robić. Nie przyjmuje do wiadomo¶ci, że jaka¶ kobieta może być w naszym domu razem z nim. Teraz spijam piankę, któr± sobie naważyłam. Tak bardzo żałuję... Podpowiedzcie mi co mam robić.... Ps. z koleg± z pracy mówimy sobie sporadycznie na korytarzu tylko "cze¶ć". Strona 1 z 3 1 2 3 > rmx dnia paĽdziernika 13 2015 15:09:35 kto¶ to wkleił przed chwil± topic niżej : skopiowane z : Blog U Jagny Miałam koleżankę na studiach (umownie nazwijmy j± Zdzisia), która wdała się w romans ze swoim żonatym szefem. Ci±gnęli to rado¶nie przez jakie¶ dwa lata, zanim żona odkryła co jest grane i zrobił się kwas. Zdzisia w obawie o przyszło¶ć swego zwi±zku rzapominałar1; wzi±ć pigułkę, zaci±żyła i kategorycznie zaż±dała od ukochanego, by odszedł od żony. DOSTAJESZ TO, NA CO ZASŁUGUJESZ Zdawało jej się, że złapała pana boga za nogi. Facet rozdarty pomiędzy dwie kobiety, poszedł na żywioł, rozwiódł się i postanowił zabawy łóżkowe ze Zdzisi± upgrader17;ować do zabawy w dom. Razem z nim do ¶wieżo wynajętej kawalerki wprowadziły się dzieci z poprzedniego zwi±zku. Co prawda tylko na weekendy i ferie, ale Zdzisia i tak miała gówniarzy serdecznie do¶ć. Ze wzajemno¶ci±, bo niemal już nastoletni chłopcy nie pałali do niej ani sympati±, ani szacunkiem. Awantury o tych dwóch zago¶ciły w ich gniazdku na dobre, Zdzisia zarzucała ukochanemu, że patrzy przez palce na ich arogancki ton, ukochany twierdził, że Zdzisia jest małostkowa, a chłopcy wiele ostatnio przeszli, więc odreagowuj±. Ex-małżonka wywalczyła alimenty w wysoko¶ci znacznie przekraczaj±cej minimaln± krajow±. Dzieci żerowały na poczuciu winy ojca marnotrawnego, bez lito¶ci wyci±gaj±c z tatusia kasę na kino, lody, nowy komputer i inne niezbędne dziecku rozrywki. Płacz i płać r11; ich sytuacja finansowa stawała się dramatyczna. Kochanka w ci±ży, połogu i podczas laktacji nie była już tak interesuj±ca, jak kochanka zawsze chętna i gotowa do łóżkowych figli. Noworodek okazał się prawdziwym wrzodem na dupie, zamiast cementować zwi±zek był przyczyn± wzajemnych pretensji i żalu r11; kto przewinie, kto ma bardziej dosyć, kto jest bardziej beznadziejnym rodzicem. Chłopak Zdzisi za nic w ¶wiecie nie chciał pakować się w kolejny zwi±zek małżeński. W końcu w jednym już kiedy¶ był, dopiero co się z niego oswobodził przypłacaj±c cały interes połow± maj±tku, mieszkaniem, które przypadło żonie i alimentami na dzieciaki. Zdzisia nie mogła się pogodzić ze statusem konkubiny, więc awantury o ¶lub doł±czyły do stałego repertuary, zaraz obok tych o dzieci, pieni±dze i rkiedy¶ była¶ innar1;. KTO CHCE CUDZEGO MĘŻA? Typ kobiet, które decyduj± się na bycie t± drug± jest praktycznie zawsze ten sam. Pozbawione poczucia własnej warto¶ci naiwniaczki, które za byle ochłap zainteresowania s± gotowe ¶ci±gać majtki na ż±danie. Manipulantki, intrygantki, cwaniary. Niezbyt inteligentne, bo najwidoczniej nie s± w stanie przewidzieć końca swojej historii, choć od wieków główne scenariusze s± tylko dwa. Historia Zdzisi to przypadek pierwszy; drugi za¶ zakłada, że facet przyłapany na gor±cym uczynku daje ci solidnego kopa w dupę i z podkulonym ogonem wraca do małżonki. Desperacja kobiet w poszukiwaniu partnera zdaje się już nie mieć granic. Nie umiem sobie wytłumaczyć dlaczego laski decyduj± się na rozbijanie rodzin i małżeństw. Przecież ten facet, który tak chętnie rozkłada ci nogi jeszcze nie tak dawno przysięgał komu¶ innemu miło¶ć aż po grób. Czy to ci kobieto nie daje jakiego¶ wyobrażenia o tym, kim jest ten mężczyzna? Palantem bez sumienia, tchórzem i kłamc±. Każdy normalny człowiek, który zda sobie sprawę, że jego małżeństwo to porażka rozpoczyna żmudny proces rozwodowy. Dalsze układanie sobie życia zostawia sobie na potem, najpierw robi porz±dek z teraĽniejszo¶ci±. Ten, kto do sprawy zabiera się odwrotnie normalny raczej nie jest. Historia Zdzisi kończy się tragicznie. Zostaje samotn± matk± bez ¶rodków do życia. Kochanek znika bez słowa. Tak jak kiedy¶ odszedł od żony, tak i j± zostawia na lodzie. Zdzisia jest w szoku, nigdy by jej do głowy nie przyszło, że on mógłby tak po prostu odej¶ć. Zapomniała biedulka, że już raz zrobił to swojej żonie. Nox dnia paĽdziernika 13 2015 16:33:07 kolorowa niektórzy dostaj± szansę od losu i j± wykorzystuj± inni pozostaj± ¶ ma możliwo¶ci by¶ ,,wracaj±c" nie wdepnęła w to co da się, chcę męża ale nie chcę by był sob±.Masz szansę zmienić swoje życie,masz pracę,masz gdzie mieszkać /na dodatek w innym niż m±ż mie¶cie/ale ty chcesz...byłam w towarzystwie poniżana przez męża, Ľle traktowana. Potrafił wyj¶ć z domu na 2 doby i wył±czyć telefon. Zdarzało się, że nie panował nad agresja zarówno słown± jak i fizyczn±. Jednak to ja zawsze przepraszałam, bo nie lubię sie nie odzywać długo i gniewać na ludzi...."No o cóż miałaby¶ się gniewać przecież traktuje cię po ludzku,wolno poniżać,wyzywać ,bić-popychać, będziesz uczyć córkę,by zawsze przepraszała agresora,by się nie gniewała a tato na mamie da jej przykład praktyczny jak to należy robić Nie dasz mu rozwodu bo go kochasz,a siebie kochasz?????Dziewczyno masz szansę polubownie rozstać się z tym człowiekiem póki mu na tym zależy ,póki tamta kobieta jest obok,możesz się z nim że robisz to dla niego,rozstać się za porozumieniem. Kto¶ kto się zachowuje jak opisała¶ kto groził ci pozbawieniem życia nie rozstałby się z tob± grzecznie gdyby¶ ty tego wyobrażasz sobie życia bez niego,bez obrażania,bez wyzwisk,poniżania?Jak sobie radzisz w innym mie¶cie?dajesz radę 2 tygodnie,dasz radę miesi±c,póĽniej o terapii bez względu na to co jej bardzo albo po to by przestać być ¶lep± albo po to by drugi raz nie wybrać tego samego typu partnera. Co było powodem rozwodu z pierwsz± żon±/znasz jego wersję czy zony też/? kolorowa80 dnia paĽdziernika 13 2015 18:26:31 NOX - wiem, iż z nieznanego mi powodu mam zaniżone poczucie własnej warto¶ci. Pracuję nad tym. Mam dobr±, prestiżow± pracę, jestem wykształcona, podobno atrakcyjna, niezależna finansowo, lecz... ci±gle nie wierzę w siebie i swoje możliwo¶ci. W nowym mie¶cie radzę sobie jako¶, aczkolwiek jest mi ciężko. Nie mam tu nikogo bliskiego, jestem sama z córk±. Nie nawi±zuję żadnych relacji z mężczyznami, nawet boję się na nich patrzeć, żeby nie było, że kogo¶ uwodzę, jakby nazwał to mój m±ż "tymi kurwikami w oczach". Zawsze byłam posłusznym dzieckiem, teraz jestem posłuszn± żon±. Wierzę w dobro i wiem, że moj± ogromn± zalet± jest wiara w ludzi (w sumie nie wiem, czy to nie wada w dzisiejszych czasach). Ja zrobiłam bardzo Ľle, gdybym tylko mogła cofn±ć czas... M±ż mi powtarza, że jak była nieszczesliwa to mogłam odej¶ć z klas±, a nie mu rogi przystawiać obojętnie czy fizycznie czy emocjonalnie. Jednak już 2 lata temu chciałam, aby¶my poszli na terapię, żeby ratować nasze małżeństwo, jednak on mówił, że nie jest psychiczny i nigdzie nie będzie chodził. Moje tłumaczenia, że psycholog, to nie psychiatra nie pomogły.... Zawsze miałam odczucie, że m±ż przy mnie ma kompleksy na roĽnych płaszczyznach i dlatego tak mi dokuczał, kiedy byli¶my w towarzystwie. Wielu sytuacji, złych zdarzeń nie pamiętałam, jednak wzięłam swój stary telefon i były tam smsy sprzed roku, dwóch lat... Jednak ja nadal się obwiniam i jest to spotęgowane faktem, iż 5 dni po tym, kiedy mój m±ż zrobił mi dantejskie sceny o smsy, ogólnie kiedy ta moja znajomo¶ć wyszła na jaw zmarł mój tata na moich rękach...dostał zawału. Łzy mi lec±, kiedy o tym piszę... Pojechałam na 1 weekend do moich rodziców, gdyż była tam w wakacje córka, O godz. 21:00 podlewałam z nim trawnik, mówil mi, aby¶my sie pogodzili dla dziecka, ja miałam wówczas odmienne zdanie, on mnie prosił by walczyć, o godz: 00:20 tata dostał zawału, reanimowałam go, nie udało się..... M±ż przyjechał na następny dzień, błagał abym mu wybaczyła jego zachowanie sprzed paru dni...przytuliłam go, był ze mn±, z nami w tak trudnym okresie. Po jakim¶ czasie m±ż zacz±ł mi wmawiać, że to wszystko wydarzyło się przeze mnie. Tak naprawdę nie mogę nawet przeżyć żałoby po tacie, który był takim tat± z prawdziwego zdarzenia.... Je¶li chodzi o nowe miejsce mojego zamieszkania, to cały swój wolny czas po¶więcam córce, by nie odczuła braku taty. Czasami wracam do domu po 14 godzinach: praca, atrakcje dla dziecka- basen, angielski, inne rozrywki i zakupy... Po powrocie - normalne obowi±zki domowe. Nigdzie nie wychodzę sama, wiem, iż mogę wynaj±ć pani± opiekunkę, ale nawet nie czuję takiej potrzeby, by spotykać się z ludĽmi. Znajomy lekarz mówi, że mogę mieć depresję, ale ja wstaję do pracy, wykonuję swoje obowi±zki rodzicielskie, więc to raczej nie depresja, choć nie wiem do końca... je¶li chodzi o jego był± żonę, to oficjalnym powodem rozpadu małżeństwa był jej 2,5 letni zwi±zek z innym mężczyzn±. Nieoficjalny... nie okazywał jej uczuć, był dla niej obojętny. M±ż do mnie przyznał, że jej nie kochał, że "wpadli" i dlatego wzięli ¶lub. Ona też potwierdza t± wersję, że żyli obok siebie, bo po prostu się nie kochali. Rozwód wzięli bez orzekania o winie. Ja mu przyrzekałam, że nigdy mu takiego numeru nie wywinę, on mi wierzył, a ja zawiodłam, bo pozwoliłam, by jaki¶ mężczyzna się do mnie zbliżył. Do rmx - nie rozbiłam niczyjej rodziny, ani małżeństwa i uważam, że generalizowanie, że rozwodnicy (tyczy sie mężczyzn i kobiet) s± niepełnowarto¶ciowi jest błędem, różnie się w życiu układa, to tak jak z nale¶nikami - pierwszy, a czasem i drugi zawsze idzie do kosza elixa dnia paĽdziernika 13 2015 18:38:48 Kolorowa, absolutnie kluczowym krokiem od którego powinna¶ zacz±ć jest jak pisze Nox, terapia dla Ciebie. O mężu, który wg mnie jest głęboko zaburzony nie wspomnę, on terapii także potrzebuje, ale czy terapia odniosłaby skutek w jego przypadku, któż to wie. S± rodzaje osobowo¶ci które nie podlegaj± korekcji, nie ucz± się, nie wyci±gaj± wniosków. To może być jego przypadek, choć pewno¶ci nie ma. Co do Ciebie, można stwierdzić, już po tych paru zdaniach, że mimo niezależno¶ci finansowej, posiadania zatrudnienia, jeste¶ od męża głęboko uzależniona. To co nazywasz miło¶ci± jest niczym innym jak tylko nałogowym lgnięciem. Nie można mówić o miło¶ci tam gdzie jest przymus bycia z kim¶ kto nas nie szanuje i manifestuje to na wiele sposobów. Nie jest możliwe by dwoje zupełnie nie¶wiadomych ludzi się mogło porozumieć i to jest Wasz przypadek. Póki co, oboje odgrywacie chory cykl, tzn. kłótnie i seks. Ty piszesz, "kochamy się", cóż powinna¶ wiedzieć że prawdziwa miło¶ć może zaistnieć tylko tam gdzie jest szacunek. Wiele masz do przerobienia....bardzo wiele. Bez swojej gruntownej zmiany nie posuniesz się ani o krok dalej. Terapia - koniecznie, oraz praca nad sob±. Je¶li terapia małżeńska, to tylko po odbytych indywidualnych przez Was oboje. Poza tym zastanów się nad tym co działo się w Twoim domu rodzinnym. Sk±d¶ ten defekt przecież masz.... Komentarz doklejony: Potrafił wyj¶ć z domu na 2 doby i wył±czyć telefon. & Uwielbiałam zapach jego ciała, jego blisko¶ć i to jak dobrym i odpowiedzialnym jest tat± dla naszej córki. Takich "kwiatków" w Twoim po¶cie kolorowa jest kilka. Ten cytuję, gdyż jednoznacznie obnaża Twoje zaburzone postrzeganie męża. Czy odpowiedzialny i kochaj±cy swoje dziecko ojciec mógłby znikn±ć na dwie doby wył±czaj±c przy tym telefon? A poza tym, wiesz gdzie bywa w tym czasie oraz czym lub kim się zajmuje, czy umyka to Twojej uwadze? kolorowa80 dnia paĽdziernika 13 2015 19:35:56 Macie rację, ja naprawdę muszę pój¶ć na terapię... Mój dom rodzinny zawsze kojarzyłam z ciepłem, wspaniałym dzieciństwem, nic złego się nie wydarzyło, tak przynajmniej mi się wydaję. Sk±d u mnie takie uzależnienie od mężczyzny? Ci±gle starałam się dopasować do męża, by on był szczę¶liwy i zadowolony. Sprawiało mi to ogromn± rado¶ć, kiedy się u¶miechał, bo np. wykupiłam wycieczkę i mogli¶my wylecieć spontanicznie na wczasy. Zawsze to ja męża zaskakiwałam, robiłam niespodzianki (pozytywne) i naprawdę robiłam to z serca, by on był szczę¶liwy, wielokrotnie zapominaj±c o sobie. Oddałam mu się na 100 procent, podałam mu na dłoni cał± siebie, ale ci±gle czułam, że jestem niedostateczna, niewystarczaj±ca. W marcu br byli¶my u znajomych, m±ż żartował sobie ze mnie, że "może mnie oddać,ale reklamacji nie przyjmuje", "poci±łby¶ sie sucharami po 1 dniu życia z ni± i powiesił za nogi, żeby się szybciej wykrwawić przez nos". Zabolały mnie te słowa, jak żadne inne wypowiedziane przez niego. On uznał, że był to "taki żarcik". O¶wiadczyłam, że żart jest wtedy kiedy się wszyscy ¶miej±. Na zewn±trz ¶rodowisko odbierało nas jako zgodne, szcze¶liwe małżeństwo, ale co działo się za progiem domu to tylko ¶ciany wiedz±. Takie "wybuchy" męża nie były częste, raz na kwartał, czasami rzadziej, czasami czę¶ciej. Najgorsze było dla mnie to jego wychodzenie z domu i wył±czanie telefonu... Nie do¶ć, że narozrabiał, to jeszcze ja dzwoniłam za nim i prosiłam, by wrócił do domu...oczywi¶cie z obawy, żeby nie poszedł "na lewuchę". Nie wiem sk±d we mnie tak silny lęk na tej płaszczyĽnie. Zawsze my¶lałam - on się kiedy¶ zmieni. M±ż mnie nie zdradził, wierzę głęboko w jego słowa i zapewnienia. To ja narozrabiałam... i szczerze tego żałuję. Zacznę terapię, bo naprawdę mam bałagan w głowie, uważam się za najgorsz± suk* ze tak post±piłam i go skrzywdziłam. Dziekuję Wam za odpowiedzi.... Nox dnia paĽdziernika 13 2015 19:54:19 ja się pod tym co napisała Elixa potrzebujecie terapii ,każde z innego powodu więc żony nie kochał,nie okazywał jej uczuć bo jak mówi ,,wpadli" Po latach to każdy tak mówi. Tobie uczucia okazywał przez 2 miesi±ce po ¶lubie .Też cię nie kochał? chodziło o zajefajny seks? Takie poochrzaniam by się namiętnie godzić ? ..,, z nieznanego mi powodu mam zaniżone poczucie własnej warto¶ci..."Zostawiła¶ bezpieczny dom/z kochanym ojcem/przyjaciół, do faceta i...nikogo więcej nie znała¶.Zaczynała¶ od nowa,partner z bagażem, nie kochał ex więc kiedy znalazł kobietę swojego życia powinien nosić cię na rękach. A może dla niego sytuacja powtórzyła się ?najpierw ci±ża potem ¶ każdym razie w obcym ¶rodowisku nie dostajesz wsparcia,Krytyka szczególnie zło¶liwa,przy ¶wiadkach którzy nie stan± po twojej stronie BOLI,Nie masz się komu pożalić bo on dla znajomych jest uczynny,sympatyczny,super go¶ masz mieć poczucie własnej warto¶ci jak nie zaniżone ? On się czepia a ty by mu udowodnić że robi dobrze wyci±gasz do niego rękę. Jeżeli jest tak jak opisała¶ ,,zdradę"/a nie mam powodu nie wierzyć/m±ż widział sms,to jego reakcja jest dużo przesadzona. On ma nie tyle problemy z nieokazywaniem uczuć ile z ich okazywaniem/wybuchowo¶ć,agresja/ z brakiem to jego terapia dla on jest zbyt pewny siebie by swoje problemy dostrzec. ZnajdĽ blog,,moje dwie głowy" Moim zdaniem godzisz się na chory że on jest dobrym i odpowiedzialnym tat±.Jaki porz±dny ojciec pomiata matk± swojego dziecka?? Twój tato jak napisała¶ był porz±dnym ojcem ,twoj± mamę traktował Ľle,agresywnie,groził jej ¶mierci±? Komentarz doklejony: ja nie wierzę że znajomi uważali was za zgodne kto kto ma cztery klepki słysz±c jak cię poniża tak nie mógł pomy¶ był zażenowany jego zachowaniem dziwił się jak sobie na to pozwalasz. rekonstrukcja dnia paĽdziernika 13 2015 20:22:26 Farjerów się nie kocha, frajerów się wykorzystuje. Czym Ty się jeszcze łudzisz , Kolorowa ? Jeste¶ dla męża wła¶nie tak± frajerk±, która jest co prawda użyteczna, ale też uci±żliwa. A teraz to wielkie aj waj z jak±¶ tam zdrad± emocjonaln± . Yhm, koń by się u¶miał. No faktycznie, ależ tego wrażliwego mężczyznę potwornie skrzywdziła¶. Ojej, faktycznie aż żal gardło ¶ciska. Przecież Ty mu dziewczyno na rękę poszła¶, jemu koło dupy lata ta Twoja niby-zbrodnia. Specjalnie to wszystko wyolbrzymił, żeby mieć lepszy knebel dla Ciebie. A Ty się łudĽ dalej, że jak znikał z domu, to po to żeby kwiaty na ł±czce w±chać. Zamiast robić z siebie coraz większ± pipę i strzelać sobie nadal w stopy, to skorzystaj z dobrodziejstwa ksi±żki "Moje dwie głowy". Cósik mi się widzi , że lepiej Ci pomoże niż to bł±dzenie po omacku z psychologiem. kolorowa80 dnia paĽdziernika 13 2015 20:31:06 Wytłumaczcie mi jedn± rzecz - dlaczego ja tego wszystkiego nie widziałam i nadal boj± się zauważyć widzę, a dla Was jest oczywiste ???? Ps. on chce rozwodu bez orzekania o winie, czy zgodzić się na rozwód, czy mu nadal mówić, że nie dam mu rozwodu bo nadal go kocham.... ??? rekonstrukcja dnia paĽdziernika 13 2015 20:45:03 Szczerze? Jak Cię stać , to wynajmij detektywa i pozbieraj sobie materiał dowodowy . Przyda się i Tobie do zrzucenia łusek z powiek i do tego rozwodu, na którym tak mocno mężowi zależy. O co zakład, że facet wła¶nie jest w trakcie wymeiniania Cię na nowszy model ? Nox dnia paĽdziernika 13 2015 20:56:08 łatwiej zobaczysz czytaj±c o innych dlatego ksi±żka zaproponowana przez Rekonstrukcję to zadanie na jutro!!!!!!!.Patrz±c z boku lepiej to wszystko wiesz tylko nie interpretujesz go zmusisz do wspólnego życia?będzie wpadał na darmowy seks przy okazji odwiedzin dziecka? Nikt ci tu raczej nie powie zrób tak lub napisałam ze trafiła ci się super okazja by wyj¶ć z tego t o k s y c z n e g o zwi± ty to musisz zobaczyć w tym szansę dla siebie,na spokój,na szacunek,na lepsze życie i co najważniejsze z dala od wszystko na spokojnie. Wyolbrzymiasz swoj± winę na maksa, dobrze się stało że tu trafiła¶ bo może popatrzysz na swoje zycie z innego pkt widzenia. Strona 1 z 3 1 2 3 > Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze. Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny. Brak ocen. Logowanie Nie jeste¶ jeszcze naszym Użytkownikiem?Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować. Zapomniane hasło?Wy¶lemy nowe, kliknij TUTAJ.
Sfinalizowanie rozwodu bez zgody jednej strony może dojść do skutku także w przypadku gdy odmowa małżonka jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Co w praktyce oznacza „sprzeczność odmowy rozwodu z zasadami współżycia społecznego”? Sytuacja ta występuje między innymi wtedy, gdy owa odmowa rozwodu motywowana jest
Jestem 7 lat po ślubie. Ze związku z mężem mam dwójkę nieletnich dzieci. Chcę się z mężem rozwieść, ponieważ go nie kocham. Uczucie z mojej strony wygasło, ponieważ oddaliliśmy się od siebie. Spowodowane jest to jego pracą. Pół miesiąca przebywa poza domem. Przez ten okres jestem sama bez żadnego wsparcia. Sama zajmuję się dziećmi, domem i chodzę do pracy. Nawet większość świąt spędzam sama z dziećmi, bo go nie ma. Po czterech latach pożycia zaczęły się między nami konflikty, nie potrafimy ze sobą rozmawiać i wspólnie rozwiązywać problemów. Od trzech lat nie mamy kontaktów cielesnych. Ja po prostu nie potrafię być z kimś kogo nie kocham. Nigdy nie zdradziłam męża w sposób fizyczny. Dwa tygodnie temu mój mąż powiedział, że zgadza się na rozwód bez orzekania o winie. Teraz po rozmowie z bliskimi oznajmił mi, że on na rozwód się nie zgadza i nie da mi go. Powiedział, że może żyć w nieszczęśliwym związku, ale dla dobra dzieci się nie rozwiedzie. Ja tego rozwodu bardzo chcę, bo ja nie umiem tak żyć, jak żyję do tej pory. Czy faktycznie mogę tego rozwodu nie dostać? Przecież ja go nie kocham i nie współżyjemy ze sobą, my nawet razem nie śpimy. Kocham swoje dzieci i nie chcę w żaden sposób ograniczać im kontaktów z ojcem, a on o to się najbardziej boi, że mu zabiorę dzieci i nie będę pozwalała na zrozumiałe co piszesz ale nie mogę się oprzeć wrażeniu,że małżeństwo pojmujesz jedynie jako zaspokajanie swoich potrzeb materialnych, cielesnych, mam wrażenie,że w ogóle nie interesuje cię czego chce mąż, czego chcą dzieci, liczysz się tylko ty, myślisz,że małżeństwo to wielka miłość, niestety tak nie jest, wielka miłość trwa chwile, a potem jest normalne życie, gdyby ludzie chcieli się rozwodzić z powodu braku wielkiej miłości w związku to chyba każde małżeństwo musiałoby być po krótszym albo dłuższym czasie chcesz mieć mężów ? bez końca ? bo za każdym razem odkryjesz,że wielka miłość przemija i zostaje normalne życie ? a na końcu wrócisz do tego pierwszego męża bo się okaże że z nim było umieć żyć ze sobą nie tylko wtedy gdy jest wielka miłość tylko na codzień mąż przebywa poza domem to chyba po to,żeby zarobić pieniądze, utrzymać dom, jak się domyślam ciebie też, więc nie rozumiem co to za zarzut,że ktoś pracuje poza domem,żeby utrzymać ten dom gdy to pewnie ty bierzesz kase z konta, przesiadujesz w domu, nudzisz się i nie doceniasz tego,że on pracuje w dodatku poza domem, jeśli myślisz,że praca poza domem jest fajna to sama spróbój i przekonaj się jak to tego co tu napisałaś mam wrażenie,że to ty nie chcesz się z nim dogadać tylko chcesz rozwodu bo wymyśliłaś sobie nową wielką jeśli uraziłem ale naprawde nie mogę się oprzeć wrażeniu,że jesteś egoistką i,że dla ciebie liczą się tylko twoje potrzeby i nikogo innego, jakbyś chciała powiedzieć "związek to ja", no ale tak nie to nie bajka jak ci się wydawało.
Nigdy nie byłam zakochana, po jakimś czasie stwierdziłam po prostu, że to ten i Go kocham, chcę z Nim być. Pobraliśmy się z miłości. Ciągle jednak nie do końca nadawaliśmy na tych samych falach, przez wzgląd na przeszłość. Mąż zawsze stosował bierną agresję, był zamknięty w sobie.
Pani lub mąż możecie złożyć pozew w każdym czasie, nie ma na to żadnego terminu. Ważne, czy chce Pani rozwodu, czy też nie, czy będzie Pani starać się o rozwód z winy męża, czy też nie? Pani mąż już się zdecydował i jak wynika z opisu – chce rozwodu. Teraz kolej na Panią. Sąd orzeka rozwód po wysłuchaniu stron i po przeprowadzeniu postępowania. Najważniejsze dla decyzji sądu jest wystąpienie odpowiednich przesłanek pozytywnych koniecznych dla rozwiązania małżeństwa i jednocześnie brak przesłanek negatywnych. Zgoda drugiego małżonka w tej kwestii ma dla sądu drugorzędne znaczenie, choć sąd zapewne wysłucha drugiej strony i weźmie pod uwagę jej zdanie. Przedmiotem postępowania sądowego będzie również ustalenie, dlaczego drugi z małżonków nie chce wyrazić zgody na rozwód. Jeśli Pani nie chce rozwodu, to nie powinna się Pani na niego zgadzać. Orzeczenie rozwodu następuje wyrokiem sądu, który zapada w razie ustalenia, że doszło między małżonkami do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia i nie zachodzą negatywne przesłanki orzeczenia rozwodu. Zupełny rozkład pożycia oznacza, że ustały więzi łączące małżonków, a mianowicie więź emocjonalna (istnienie uczucia), fizyczna (współżycie) i gospodarcza (prowadzenie wspólnie gospodarstwa domowego). Za trwały rozkład przyjmuje się natomiast taki, który trwa na tyle długo, że nie rokuje szans na powrót małżonków do pożycia. Nie zawsze konieczne jest dla uzyskania rozwodu, by całkowicie ustała więź gospodarcza, może się bowiem zdarzyć, że mimo nieistnienia pozostałych więzi małżonkowie nadal wspólnie zamieszkują czy spłacają zobowiązania, które wspólnie wcześniej zaciągnęli. Takie częściowe istnienie więzi gospodarczej nie stoi na przeszkodzie orzeczeniu rozwodu. Tak więc jeżeli pomiędzy Panią a mężem ustały wszelkie więzi i ma to charakter trwały – sąd dojdzie do wniosku, że nie ma szans na ich odbudowę i zapewne rozwiąże małżeństwo. Przeszkody w orzeczeniu o rozwiązaniu małżeństwa to tzw. przesłanki negatywne, czyli takie, przy których zaistnieniu sąd nie może orzec o rozwodzie. Przesłanki negatywne zawarte są w przepisach prawnych i służą do obrony zagrożonego małżeństwa. Należą do nich: 1. Dobro wspólnych małoletnich dzieci. Sąd Najwyższy wydał orzeczenie o charakterze wytycznych (z dnia 18 marca 1968 r. – III CZP 70/66, OSNCP 1968, poz. 77, i z dnia 9 czerwca 1976 r. – III CZP 46/75, OSNCP 1976/9, poz. 184), które mają ukierunkować orzecznictwo sądowe w celu wzmożenia ochrony rodziny, w szczególności poprzez ustalenie: czy rozwód nie spowoduje osłabienia więzi z dziećmi tego małżonka, przy którym dzieci nie pozostaną, czy po rozwodzie zaspokojone zostaną potrzeby materialne i emocjonalne dzieci w takim przynajmniej zakresie jak obecnie, czy utrzymanie dotychczasowego stanu będzie dla dzieci bardziej korzystne niż orzeczenie rozwodu. Mimo wszystko sąd może nie wziąć pod uwagę powyższych ustaleń jako przeszkód orzeczenia rozwodu, jeśli zachodzą inne istotne okoliczności: wytworzona w rodzinie przez stałe awantury rodziców atmosfera, która zatruwałaby młodość małoletnich dzieci, demoralizowałaby je i zagrażała ich wychowaniu, uzasadnia uznanie, że w takiej sytuacji dobro dzieci nie mogłoby ucierpieć wskutek orzeczenia rozwodu ich rodziców – orzeczenie SN z dnia 16 maja 1952 r. (C 1110/51, NP 1953, nr 5, s. 82). Zatem sąd, rozpatrując przesłankę negatywną orzeczenia rozwodu, w postaci dobra wspólnych małoletnich dzieci, zobowiązany jest do wzięcia pod uwagę wszelkich okoliczności, jakie będą miały wpływ na rozwój i wychowanie dziecka, oraz dokonać oceny zebranego materiału dowodowego w tym zakresie (dla oceny, czy dobro dzieci sprzeciwia się rozwodowi, należy konkretnie rozważyć, jaka byłaby ich sytuacja, gdyby do rozwodu nie doszło, i porównać ją z sytuacją, jaka będzie po orzeczeniu rozwodu; nie można oceniać tej kwestii na podstawie założenia, że małżonkowie wrócą do wspólności małżeńskiej po odmówieniu im orzeczenia rozwodu, jeżeli okoliczności przemawiają przeciwko takiemu założeniu – orzeczenie SN z dnia 8 grudnia 1951 r. – C 259/51, NP 1953/5, s. 81). 2. Wyłączna wina małżonka, który żąda rozwodu. To również stanowi przesłankę negatywną rozwiązania małżeństwa. Oznacza to tyle, że sąd nie orzeknie rozwodu, jeżeli to małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia małżeńskiego żąda tego rozwodu. 3. Choroba małżonka. Orzecznictwo stoi na stanowisku, że czym innym jest żądanie rozwodu, gdy małżonek jest chory fizycznie, a czym innym, gdy jest chory psychicznie. Choroba fizyczna małżonka i potrzeba udzielenia mu pomocy i opieki nad nim może być uznana za okoliczność wyłączającą możliwość udzielenia rozwodu z uwagi na sprzeczność z zasadami współżycia społecznego. Natomiast choroba psychiczna nie stanowi przeszkody, aby sąd mógł rozwiązać małżeństwo. Należy jednak zwrócić szczególną uwagę na to, że odmowa zgody na rozwód jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, jeżeli nie znajduje ona w niczym uzasadnienia, a jest podyktowana np. chęcią utrudnienia lub uniemożliwienia uzyskania rozwodu („Kiedy małżonek niewinny kieruje się motywami zasługującymi na potępienie z punktu widzenia moralnego, w szczególności, jeżeli istnieje podstawa do ustalenia, że małżonek niewinny odmawia zgody na rozwód wyłącznie w zamiarze szykany albo dla zemsty lub z nienawiści do małżonka winnego, uznanie odmowy za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego nie budzi wątpliwości” – uchwała pełnego składu Izby Cywilnej SN z dnia 16 marca 1968 r. – III CZP 70/66, OSN 1968, poz. 77). A więc jeśli w Pani związku nastąpił trwały rozpad małżeństwa i raczej jest mało szans na jego odbudowę, to zakładam, że sąd przychyli się do wniosku Pani męża o rozwód. Sąd ponadto, orzekając rozwód, orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia. Jednakże na zgodne żądanie małżonków sąd zaniecha orzekania o winie, wówczas następują skutki takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy. Wyrok rozwodowy może zatem nastąpić: bez orzekania o winie, z orzeczeniem winy jednego z małżonków, z orzeczeniem winy obu stron. Strona w postępowaniu sądowym może modyfikować swoje żądania w zakresie orzeczenia winy, aż do prawomocności wyroku. O winie małżonka może przesądzać w szczególności nadużywanie alkoholu, inne uzależnienia, przemoc, zdrada, porzucenie, niezaspokajanie zawinione potrzeb rodziny. Żądanie uznania współmałżonka winnym rozkładu pożycia wiąże się z koniecznością przedstawienia dowodów na tę okoliczność. Postępowanie sądowe w takiej sprawie zazwyczaj trwa dłużej niż w przypadku żądania rozwodu bez orzekania o winie, konieczne jest bowiem przeprowadzenie szeregu dowodów potwierdzających ową winę. Środkami dowodowymi mogą być zarówno zeznania samych stron, jak i świadków, ale także zdjęcia, nagrania audio i wideo, SMS-y, notatki z interwencji policji, wyrok o znęcanie się nad rodziną, obdukcje, zaświadczenia lekarskie, zaświadczenia o pobytach na izbie wytrzeźwień, listy, rachunki i wszelkie inne dokumenty, z których wynikają okoliczności wskazywane przez stronę postępowania. Proszę się dobrze zastanowić nad kwestią winy, ponieważ rozwiązanie małżeństwa przez rozwód z wyłącznej winy jednego z małżonków niesie za sobą doniosłe skutki, w szczególności w sferze obowiązków alimentacyjnych. Jeżeli bowiem jedna strona zostanie uznana za wyłącznie winną rozkładu pożycia, a rozwód pociągnie za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej drugiego z małżonków, jako strony niewinnej, sąd na jej żądanie może orzec, że strona wyłącznie winna obowiązana jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka, chociażby nie znajdował się on w niedostatku. Jednym słowem – zasądzi alimenty. Orzekając o żądaniu małżonka niewinnego zasądzenia alimentów na podstawie art. 60 § 2 sąd powinien porównać sytuację, w jakiej małżonek niewinny znajdzie się po rozwodzie z sytuacją, w jakiej by się znajdował, gdyby małżeństwo funkcjonowało prawidłowo (wyrok SN z dnia r., III CRN 222/80). Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków uprawnia każdego z nich do żądania dostarczania środków utrzymania od drugiego małżonka, jeśli znajduje się on w niedostatku, w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. Obowiązek ten wygasa w zasadzie z upływem 5 lat od orzeczenia rozwodu (wyjątkowo sąd może ten termin wydłużyć). Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa także w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Reasumując, radziłabym Pani dobrze zastanowić się nad kwestią winy, ponieważ – jak wynika z opisu sprawy – jest szansa, że rozwód może być orzeczony z winy męża. Dlatego też warto dobrze przygotować bazę dowodową wskazującą na jego winę. Jeżeli natomiast zależy Pani wyłącznie na szybkim zakończeniu sprawy i „uwolnieniu” się od męża, to z pewnością najlepszym wyjściem będzie rozwód bez orzekania o winie. Jeżeli nadal Pani męża kocha i chce z nim być, to proszę przed sądem zeznawać, że nadal łączą Państwa więzi emocjonalne i fizyczne. W takiej sytuacji będzie mężowi trudno uzyskać rozwód z Panią. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼ Zapytaj prawnika - porady prawne online .
Nasz romans trwał prawie pół roku. Myśleliśmy, że nasza tajemnica się nie wyda. A jednak się wydała. Jestem przekonana, że do mojego męża doniosła na mnie sąsiadka. Cóż, pewnie widziała, jak Irek do mnie przychodzi. Zresztą, teraz to już nie ma znaczenia, kto doniósł. Bo mąż chce rozwodu i tylko to ma znaczenie.
„Chcę rozwodu, bo ostrzegałam, jak to się skończy!” – krzyknęła synowa na swoją teściową. Nie była zainteresowana tym, co będzie dalej z mężem, nie potrzebowała jego pieniędzy, których nie zarobił legalnie. Wieś była mała, Matylda była teściową Weroniki, wszyscy o tym wiedzieli. Ludzie rozsyłali takie wiadomości szybciej niż Internet. Synowa zabrała rzeczy, zabrała córkę i opuściła dom. Tymczasem jej mąż został przewieziony do szpitala, ponieważ miał wypadek samochodowy. Wieśniacy wiedzieli, że Weronika nie jest winna i robi wszystko dobrze, ale jej teściowa… Kiedy Wojtek – mąż Weroniki, trafił do szpitala z poważnym urazem, wszyscy sąsiedzi uzbierali pieniądze i pomogli mu wyzdrowieć. Jego żona szczerze podziękowała wszystkim, ponieważ ich rodzina była uboga. Pieniądze naprawdę pomogły mężczyźnie, ale leczenie trwało długo, na szczęście pozwolono mu wrócić do domu, do rodziny. Tydzień po powrocie Wojtka, na dziedzińcu pojawił się nowy zagraniczny samochód. Ludzie szeptali, patrzyli krzywo na dom mężczyzny, gdy przechodzili obok. Wszyscy dobrze rozumieli, z jakich pieniędzy zakupiono samochód. Matylda wraz ze swoim synem podskakiwali ze szczęścia. Tymczasem ludzie wyciągali wnioski. Weronika nie pochwalała tego, co zrobiła teściowa z mężem. Prosiła o oddanie pieniędzy ludziom lub oddanie ich na kościół, ale nikt jej nie słuchał. Od dawna chciała zabrać dziecko i wrócić do rodziców. Wszystko wyklarowało się samo. Sąsiedzi słyszeli tylko kłótnię, która rozległa się na całą wioskę: – „Chcę rozwodu, bo ostrzegałam, jak to się skończy!” – krzyknęła synowa na swoją teściową. Nie była zainteresowana tym, co będzie dalej z mężem, nie potrzebowała jego pieniędzy, które nie zostały zarobione legalnie.
Zacznij robić coś dla siebie, co oderwie Cię od rozmyślań i pozwoli mieć nadzieję, że dzięki temu wkrótce odnajdziesz szczęście. Pozbądź się nienawiści do byłego. Nie rozdrapuj ran i nie dręcz się myślami o byłym. To normalne, że początkowo jesteś na niego zła, a zarazem marzysz o tym, żeby wrócił. Musisz jednak
Zdradziłam męża Rozpoczęte przez ~Zdradzająca, 02 kwi 2021 ~Zdradzająca Napisane 02 kwietnia 2021 - 22:15 Zdradziłam męża. Jestem z nim od 11 lat. Po 3 miesiącach znajomości zaliczyliśmy wpadkę i szybka decyzja o związku. Mieszkaliśmy z jego rodzicami i 2 siostrami. Różnie to bywało. Ja zawsze starałam się być po jego stronie gdy wykłócał się z siostrami. To był błąd bo zostałam ta gorsza. Kiedyś po kłótni z teściowa gdy wrócił z pracy miał pretensje że to moja wina mimo że wcale nie wysłuchał mnie tylko mamy. Jakieś 4 lata temu napisał do mnie na Facebooku mój były chłopak. Pytał ogólnie co słychać, przepraszał że kiedyś zostawił. Nie ukrywałam tego przed mężem. Obecnie nie pracuje, jestem na macierzyńskim, mamy 11 miesięcznego malucha. To nasze 3 dziecko. Nie mam możliwości wrócić do pracy bo nie ma nam kto pomóc przy dzieciach, mieszkamy od 4 lat sami, mamy wspólny kredyt. Niby do teściów tylko 2 kilometry ale teściowa 2 razy popadła w depresję i lądowała w szpitalu psychiatrycznym. Nie powierzyłbym jej opieki nad takim maluchem. Z mężem różnie się układa. Od zawsze naśmiewał się gdy ćwiczyłam żeby wrócić do formy po porodzie. Wszelka aktywność fizyczna to dla niego powód do śmiechu. Ja dbam o siebie, on niekoniecznie. A gdy zwracam mu uwagę o wygląd to do mnie mówi żebym spojrzała w lustro. Gdy mówię że w końcu go zostawię to twierdzi że i tak mnie nikt nie weźmie z 3 dzieci i kredytem na dom. Ja na to że jeszcze by się zdziwił, twierdzi że z czego będę żyła jak on na umowie ma najniższa krajowa a resztę pod stołem, więc alimentow nie dostanę. Pracuje na ciężarówkach więc często go nie ma w domu, głównie tylko w weekendy. W wolnych chwilach albo jeździ do rodziców bo wiecznie musi w czymś pomóc albo siedzi z piwem przed telewizorem. Nie raz zwracałam mu o to uwagę, kiedyś straszyłam rozwodem. Nic sobie z tego nie robi. W domu mi w niczym nie pomaga, nawet talerza do zmywarki nie włoży, bo nie po to mnie brał. Ja nigdzie nie mogę ruszyć się bez dzieci, a on wręcz przeciwnie, ma czas na piwo z kolegami, albo żeby iść na mecz. Gdy ja chcę sobie iść na spacer czy pojeździć na rowerze to mi gada żebym z nim mi mówią że on jeszcze nie odciął pępowiny. Jakiś czas temu byłam z synem w szpitalu bo miał zapalenie wyrostka robaczkowego. Leżeliśmy 11dni. Chciałam żeby mąż wziął wolne w pracy, a on zwerbował swoją mamę. Teściowa siedziała z dwójką dzieci, ale dla niej to już męczące, ja to wiem, słyszałam po głosie gdy dzwoniłam. Tydzień temu byliśmy u teścia na urodzinach 60. Siostra mojego męża niby ogólnie mówiła ale chodziło o nas. Gadała do teściowej żeby już sobie dała spokój z bawieniem wnuków. Swoje dzieci wystarczy że wychowała. A jak ktoś rodzi to chyba ma świadomość że musi się nimi opiekować. Mój mąż nie zareagował, ja nie chce się kłócić. W domu z nim o tym rozmawiałam. On nie widzi problemu, stale gada że mam to olać. Chyba to przelało czarę goryczy. Powiedziałam że musi chyba iść na terapię, skoro nigdy nie staje po mojej stronie, bo gdyby raz, drugi, trzeci się odezwał, to inaczej by mnie traktowano. Wszystko mnie w nim denerwuje. Seks mnie nie cieszy bo ja nie chce a on na siłę. Kiedyś powiedziałam że go zgłoszę na policję a on stwierdził że co im powiem i że to mój obowiązek. Stale się kłócimy a to o kasę a to o dzieci. Przy lekcjach też nie chce pomóc bo skoro mam siłę na rowerze jeździć to mogę wszystko w domu sama ogarniać. I właśnie ostatnio znów pisałam z moim byłym. On ma rodzinę i 2 małych dzieci. Zapytał czy dam mu szansę, prawił komplementy i tak się zaczęło. Mieliśmy się spotkać tylko na kawę a doszło do zdrady. On chce żebym za nim zaczekała, kończy dom i chce go zostawić dzieciom. Nie wiem czy mnie ściemnia czy rzeczywiście planuje ze mną przyszłość. Pewnie jestem naiwna. Teraz nie odzywa się, napisze jak wróci do pracy w Szwajcarii bo żona przeczytała nasze wiadomości. Z jednej strony jestem na niego wściekła a z drugiej tak bardzo bym chciała w końcu zaznać szczęścia. Nie oczekuje rozgrzeszenia. Napisałam to żeby się wygadać bo ciężko mi Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~otis ~otis Napisane 03 kwietnia 2021 - 10:16 Twoja sytuacja jest naprawdę ciężka i nie do pozazdroszczenia. Szkoda tylko że zamiast zacząć ją rozwiązywać ty dokładasz sobie kolejne problemy w postaci kochanka. Zdrada jest gwoździem do trumny waszego związku. Tego już się nie da wymazać ani zamieść pod dywan. Masz 3 dzieci, małych dzieci z jednym facetem. Chcesz mieć kolejne z gościem który ma własną rodzinę i kłamie ci w żywe oczy ? Ze względu na te małe dzieci licz się z tym co robisz. Nie pracujesz pomocy znikąd nie dostaniesz a ten były facet dołoży ci kolejne dużo poważniejsze problemy niż sobie wyobrażasz. Zostałaś wykorzystana bez 2 zdań ale pamiętaj że sama dałaś się wykorzystać (sama to czujesz). Nie potępiam cie ale piszę te słowa żebyś zrozumiała powagę sytuacji w której się znalazłaś. Zacznij pracować nad mężem, spróbuj podejść do niego inaczej (życzliwiej) nie skreślaj go bo to ojciec twoich dzieci. Jednocześnie zacznij myśleć o sobie na wypadek gdyby mąż mimo wszystko się nie opamiętał bo nie ulega wątpliwości że on musi się zmienić dla dobra waszej rodziny. Tą pracę niestety może całkowicie przekreślić twoja zdrada (prawdopodobne jej ujawnienie). Jeżeli nie masz krewnych którzy są w stanie Ci jakoś pomóc finansowo stanąć na nogi to zwróć się o pomoc do organizacji pomocowych i mopsu. Ktoś mógłby dać jakieś linki ? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Baranek777 ~Baranek777 Napisane 03 kwietnia 2021 - 21:45 Otis, Ty to jednak mądry gościu jesteś. Jako jedyny w moim wątku nie potraktowałeś mnie jak debila i psychopaty. Widać, że na prawdę chcesz ludziom pomagać. Ja po swoich doświadczeniach również czuję wielką potrzebę uratowania jak największej ilości istnień, ale jak przeczytałem wczoraj wpis autorki tematu to ręce mi opadły i zupełnie nie wiedziałem co jej napisać. Ty jednak dałeś radę doradzić coś mądrego. Pisałeś mi, że jestem w błędzie pisząc, że to diabeł odpowiada za wszelkie zło, jakie dzieje się na ziemi. Że to człowiek ma wolną wolę i sam świadomie podejmuje decyzje kształtujące jego przyszłość. Zgadzam się z tym w 100% ale uważam, że diabeł na każdym kroku kusi jak tylko może. Rzuca kłody pod nogi, aby człowiek omijał przeszkody i szedł jego drogą. Kolejny raz mu się udało. Zagubiona duszyczka, zaniedbana, nie kochana, zapewne daleka od Boga, była dla niego idealnym celem. Niestety zamiast najpierw poszukać jakiegoś forum, i poradzić się mądrych ludzi jak męża utemperować, pozwoliła żeby kontrolę przejęło jej podświadome JA, które akurat kieruje się tylko i wyłącznie zaspokojeniem podstawowych potrzeb fizjologicznych. Nie świadoma Boga, ale mówi w jego języku, bo pisze, że nie oczekuje rozgrzeszenia, czyli świadoma jest, że grzech popełniła. Tak jak Jezus cudzołożnicy nie potępił i uratował od ukamienowania, ja swojej żony również nie potępiłem. Jakże mógłbym potępić Ciebie Zdradzająca? Od rozgrzeszeń jednak nie jestem, bo to nie moja działka. Pamiętaj, że zniszczenie swojej rodziny i rozbicie tej drugiej to akurat nie jest najlepsze rozwiązanie swojego problemu. Kiedyś ludzie się tak nie zdradzali i nie rozwodzili, bo więcej było wierzących i strach przed gniewem Bożym miał na to jakiś wpływ. Dziś większość to już niemalże poganie a i Ci, którzy jeszcze chodzą do kościoła, to niekiedy z obawy przed plotkami, bo co ludzie we wsi powiedzą, albo co rodzina powie, jak dziecka nie ochrzczę, albo do 1 komunii św. nie poślę. Jak siedzieliście na "kupie" to był problem, że nie macie świętego spokoju, jak wzięliście kredyt i jesteście na swoim, to jest problem, że Ty jesteś uwiązana dziećmi, a on ma czas na wszystko. Moja żona też tak mówiła, a ja wielokrotnie proponowałem zamianę. Zamiast pracować po 10 lub 12 godzin w naprawdę ciężkich warunkach, chętnie posiedziałbym z dziećmi w domu, tylko żeby żona przyniosła wystarczającą ilość pieniędzy. Domyślam, że nie wykształciłaś się na tyle dobrze, żeby przeć ku karierze, zatem ta opcja nie wchodzi w grę. A postawiłaś się kiedyś w sytuacji tego męża? Jazda po polskich drogach to na prawdę ciężką pracą. Nigdy nie byłem kierowcą zawodowym, ale mam prawo jazdy i trochę dróg zjeździłem. Nie dość, że kierowca myśli za siebie to jeszcze i za innych i jeszcze szef na karku, tachograf i gps ciągle kontrolujący czy jedzie czy stoi. Stres i obciążenie psychiczne przez cały dzień. Na pewno święty nie jest, nie bronię go. Ale Ty nie miałaś czasu na spotkanie z koleżankami na kawkę tak jak on z kolegami na piwko, ale udało Ci się wymknąć na kilka godzin na seksik z byłym facetem. Zastanów się ale tak na prawdę, jaka będzie Twoja przyszłość i Twoich dzieci, jeżeli dalej będziesz szła drogą, na którą zboczyłaś? Polecam jeszcze wnikliwie przeczytać pewną lekturę To najbogatsze kompendium wiedzy na temat Twojego problemu na jakie trafiłem w sieci. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 03 kwietnia 2021 - 22:41 ~Baranek777 napisał:Otis, Ty to jednak mądry gościu jesteś. Jako jedyny w moim wątku nie potraktowałeś mnie jak debila i psychopaty. Widać, że na prawdę chcesz ludziom pomagać. Ja po swoich doświadczeniach również czuję wielką potrzebę uratowania jak największej ilości istnień, ale jak przeczytałem wczoraj wpis autorki tematu to ręce mi opadły i zupełnie nie wiedziałem co jej napisać. Ty jednak dałeś radę doradzić coś mądrego. Pisałeś mi, że jestem w błędzie pisząc, że to diabeł odpowiada za wszelkie zło, jakie dzieje się na ziemi. Że to człowiek ma wolną wolę i sam świadomie podejmuje decyzje kształtujące jego przyszłość. Zgadzam się z tym w 100% ale uważam, że diabeł na każdym kroku kusi jak tylko może. Rzuca kłody pod nogi, aby człowiek omijał przeszkody i szedł jego drogą. Kolejny raz mu się udało. Zagubiona duszyczka, zaniedbana, nie kochana, zapewne daleka od Boga, była dla niego idealnym celem. Niestety zamiast najpierw poszukać jakiegoś forum, i poradzić się mądrych ludzi jak męża utemperować, pozwoliła żeby kontrolę przejęło jej podświadome JA, które akurat kieruje się tylko i wyłącznie zaspokojeniem podstawowych potrzeb fizjologicznych. Nie świadoma Boga, ale mówi w jego języku, bo pisze, że nie oczekuje rozgrzeszenia, czyli świadoma jest, że grzech popełniła. Tak jak Jezus cudzołożnicy nie potępił i uratował od ukamienowania, ja swojej żony również nie potępiłem. Jakże mógłbym potępić Ciebie Zdradzająca? Od rozgrzeszeń jednak nie jestem, bo to nie moja działka. Pamiętaj, że zniszczenie swojej rodziny i rozbicie tej drugiej to akurat nie jest najlepsze rozwiązanie swojego problemu. Kiedyś ludzie się tak nie zdradzali i nie rozwodzili, bo więcej było wierzących i strach przed gniewem Bożym miał na to jakiś wpływ. Dziś większość to już niemalże poganie a i Ci, którzy jeszcze chodzą do kościoła, to niekiedy z obawy przed plotkami, bo co ludzie we wsi powiedzą, albo co rodzina powie, jak dziecka nie ochrzczę, albo do 1 komunii św. nie poślę. Jak siedzieliście na "kupie" to był problem, że nie macie świętego spokoju, jak wzięliście kredyt i jesteście na swoim, to jest problem, że Ty jesteś uwiązana dziećmi, a on ma czas na wszystko. Moja żona też tak mówiła, a ja wielokrotnie proponowałem zamianę. Zamiast pracować po 10 lub 12 godzin w naprawdę ciężkich warunkach, chętnie posiedziałbym z dziećmi w domu, tylko żeby żona przyniosła wystarczającą ilość pieniędzy. Domyślam, że nie wykształciłaś się na tyle dobrze, żeby przeć ku karierze, zatem ta opcja nie wchodzi w grę. A postawiłaś się kiedyś w sytuacji tego męża? Jazda po polskich drogach to na prawdę ciężką pracą. Nigdy nie byłem kierowcą zawodowym, ale mam prawo jazdy i trochę dróg zjeździłem. Nie dość, że kierowca myśli za siebie to jeszcze i za innych i jeszcze szef na karku, tachograf i gps ciągle kontrolujący czy jedzie czy stoi. Stres i obciążenie psychiczne przez cały dzień. Na pewno święty nie jest, nie bronię go. Ale Ty nie miałaś czasu na spotkanie z koleżankami na kawkę tak jak on z kolegami na piwko, ale udało Ci się wymknąć na kilka godzin na seksik z byłym facetem. Zastanów się ale tak na prawdę, jaka będzie Twoja przyszłość i Twoich dzieci, jeżeli dalej będziesz szła drogą, na którą zboczyłaś? Polecam jeszcze wnikliwie przeczytać pewną lekturę To najbogatsze kompendium wiedzy na temat Twojego problemu na jakie trafiłem w sieci. @Baranku, epizod psychotyczny to poważana sprawa. Ignorowanie tego może doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji dla Ciebie i Twoich bliskich. Pojedynczy epizod jeszcze o niczym nie świadczy ale może być czynnikiem wskazującym na rozwój choroby (schizofrenii). Mało zabawne jest czytanie o tym jak się zachowałeś w stosunku do swojej rodziny a wiesz dlaczego małe zabawne? Bo taki atak może się zakończyć targnięciem na życie swoje lub zagrożeniem życia bliskich. Dlatego części osób poczuła niepokój czytając to co napisałeś. Człowiek posiada intuicję i wyczuwa zagrożenie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Baranek777 ~Baranek777 Napisane 04 kwietnia 2021 - 00:21 Czwórka - Co Ty możesz wiedzieć na ten temat? Ja odkąd doświadczyłem tego czego doświadczyłem, i zrozumiałem na czym istnienie polega, nigdy więcej nie dopuszczę do głowy myśli o samobójstwie, czy jakiejkolwiek próby skrzywdzenia innych. Z tego jak Ty postrzegadz wiarę, wynika, że wg Ciebie wszyscy, wierzący w Boga i prawdziwie modlący się w kościołach są psychopatami, którzy lada dzień targną się na swoje życie lub kogoś z bliskich. Proszę Cię. Ty nawet nie wiesz co to jest schizofrenia. Ja akurat oglądałem "Piękny umysł" i nie wyimaginowałem sobie kochanka żony. Tak w ogóle to moja żona czytając tamte wypowiedzi powiedziała, żebyście "się za robotę jakąś wzięli a nie wypisujecie takie głupoty nie znając ludzi". I mi powiedziała, żebym się tym nie przejmował i przez debili nie nakręcał. Powiem Ci jeszcze, że nie uzewnętrzniam swoich problemów w swoim otoczeniu z obawy przed plotkami i znieważeniem mojej żony lub mnie a mimo to w pracy, typowy cham, plotkarz i fałszywa menda nie wiedząc NIC o moim życiu, podczas kłótni o jakąś głupotę powiedział mi nie dawno "idź się powieś". Ty pewnie dalej będziesz upierać się przy swoim a ja będę uważał, że to diabeł na wszelkie sposoby prubuje się zemścić. A tak w ogóle ciągle na tym forum cytujecie całe te wypowiedzi a niekiedy powielacie cytaty cytatów wielokrotnie i robi się z tego taki spam na 20 stron, że aż się nie chce tego czytać. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~otis ~otis Napisane 04 kwietnia 2021 - 08:53 Zrozumienie tego że człowiek ma wolną i nieprzymuszoną wolę i sam dokonuje własnych wyborów jeet kluczową sprawą. Dobrze że to zrozumiałeś. To nie jest tak że za nasze uczynki odpowiada ktoś inny. Diabeł to zły doradca ale tylko doradca podobnie jak koleżanka czy kolega. Często słyszymy w mediach wypowiedzi ludzi którzy poważnie krzywdzili innych przez lata kryjąc się za kościołem. Swoje zbrodnie tłumaczą diabłem umywają przy tym własne ręce i oczekują rozgrzeszenia. Nie możemy akceptować takich chorych patologii. Wracając do meritum muszę ciebie zmartwić z mądrością mi raczej nie po drodze... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 04 kwietnia 2021 - 18:52 ~Baranek777 napisał:Czwórka - Co Ty możesz wiedzieć na ten temat? Ja odkąd doświadczyłem tego czego doświadczyłem, i zrozumiałem na czym istnienie polega, nigdy więcej nie dopuszczę do głowy myśli o samobójstwie, czy jakiejkolwiek próby skrzywdzenia innych. Z tego jak Ty postrzegadz wiarę, wynika, że wg Ciebie wszyscy, wierzący w Boga i prawdziwie modlący się w kościołach są psychopatami, którzy lada dzień targną się na swoje życie lub kogoś z bliskich. Proszę Cię. Ty nawet nie wiesz co to jest schizofrenia. Ja akurat oglądałem "Piękny umysł" i nie wyimaginowałem sobie kochanka żony. Tak w ogóle to moja żona czytając tamte wypowiedzi powiedziała, żebyście "się za robotę jakąś wzięli a nie wypisujecie takie głupoty nie znając ludzi". I mi powiedziała, żebym się tym nie przejmował i przez debili nie nakręcał. Powiem Ci jeszcze, że nie uzewnętrzniam swoich problemów w swoim otoczeniu z obawy przed plotkami i znieważeniem mojej żony lub mnie a mimo to w pracy, typowy cham, plotkarz i fałszywa menda nie wiedząc NIC o moim życiu, podczas kłótni o jakąś głupotę powiedział mi nie dawno "idź się powieś". Ty pewnie dalej będziesz upierać się przy swoim a ja będę uważał, że to diabeł na wszelkie sposoby prubuje się zemścić. A tak w ogóle ciągle na tym forum cytujecie całe te wypowiedzi a niekiedy powielacie cytaty cytatów wielokrotnie i robi się z tego taki spam na 20 stron, że aż się nie chce tego czytać. Baranku, jak żona czytała i mówiła żebyś się nie przejmował to Ok. Domniemywam, że jest świadoma i wie czego się można po Tobie spodziewać to znaczy trzyma rękę na pulsie. Nic nigdzie nie pisałam jak spostrzegam KK i jego członków, więc nie przypisuj mi opinii innych użytkowników forum. Wszelki fanatyzm uważam za szkodliwy, również dotyczący wyznawców jakiegoś latającego potwora. Poza tym uważam, że fanatykami bardzo łatwo jest sterować dlatego są siły, które wykorzystują skłonność niektórych jednostek do zachowań skrajnych. Szkoda, że ta fałszywa menda co z Tobą rozmawiała na mnie nie trafiła. Baranku, dałeś kiedyś komuś z liścia? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Zdradzająca ~Zdradzająca Napisane 04 kwietnia 2021 - 19:49 Co to mojego wykształcenia to owszem nie jestem po studiach, ale jeśli się chce pracować to nie są one niezbędne. Przez te wszystkie lata poza czasami macierzyńskiego pracowałam. Przy drugim dziecku mąż nie chciał żebym pracowała. Sama załatwiłam nianie i poszłam do pracy żeby być niezależna. Pracowałam w sklepie dużej sieci spożywczej, byłam pracownikiem biurowym. Dwa tygodnie temu dzwoniła nawet szefowa czy chciała bym wrócić. Gdybym miała nianie która podjęła by się opieki zdecydowałabym się na powrót, wtedy napewno zostawiłabym męża, nie koniecznie dla kochanka, bo zrobiła bym w końcu coś dla siebie. Wiem że źle zrobiłam zdradzając męża ale chyba to rozjaśniło mi umysł że to co kiedyś nad łączyło minęło i obecnie więcej nas dzieli niż łączy. Czasem lepiej rozejść się gdy dzieci są małe niż narażać je na słuchanie kłótni. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Baranek777 ~Baranek777 Napisane 04 kwietnia 2021 - 22:15 napisał:Baranku, dałeś kiedyś komuś z liścia Pisałem, że nie jestem tego typu człowiekiem. Nie fascynuje mnie przemoc. Napisałaś do mnie w tamtym temacie "Luz człowieku. Dopiero po obserwacji lekarze stwierdzają czy to był atak psychotyczny czy nie." Dla mnie taka wypowiedź to jak szydzenie czy naśmiewanie się z kogoś. Nie ważne, nie zacząłem pisać w tym wątku, po to żeby wracać do tamtych wypowiedzi. Po prostu chciałem jakoś pomóc tej pani, która potrzebuje jakiegoś wsparcia bo "ciężko jej". Założycielko tematu, nie ulży Ci jeśli będziesz brnąć dalej w to szambo. Wręcz przeciwnie, będzie coraz gorzej. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Baranek777 ~Baranek777 Napisane 04 kwietnia 2021 - 22:33 ~Zdradzająca napisał:Gdybym miała nianie która podjęła by się opieki zdecydowałabym się na powrót, wtedy napewno zostawiłabym męża, nie koniecznie dla kochanka, bo zrobiła bym w końcu coś dla siebie. Wiem że źle zrobiłam zdradzając męża ale chyba to rozjaśniło mi umysł że to co kiedyś nad łączyło minęło i obecnie więcej nas dzieli niż łączy. Czasem lepiej rozejść się gdy dzieci są małe niż narażać je na słuchanie kłótni. I o to chodzi, trzeba było zamiast szukać pocieszyciela, wykonać taki ruch. Położyć przed mężem pozew o rozwód. I zrobiłabyś to dla siebie. Zobaczyłabyś jakby mu mina zrzedła. Być może próbowałby to jakoś ratować i zmienić coś w sobie. Teraz jeśli byś wykonała taki ruch, od razu wyjdzie na jaw, że masz kogoś na boku. I jest pozamiatane. A kochałaś kiedyś męża, czy poleciałaś na jego bajerę i wózek, było trochę chemii a potem wpadka i ślub z rozsądku? Czy Ty wychowywałaś się w rozbitej rodzinie bez Tatusia? Czasem trzeba zacisnąć zęby i zaakceptować fakt, że dzieci i rodzina są najważniejsze i ich szczęście przełożyć ponad swoje, tylko po to, aby one miały poczucie bezpieczeństwa, jakie daje im wspólnie Tata i Mama. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 04 kwietnia 2021 - 22:47 ~Baranek777 napisał: (...) A kochałaś kiedyś męża, czy poleciałaś na jego bajerę i wózek, było trochę chemii a potem wpadka i ślub z rozsądku? Czy Ty wychowywałaś się w rozbitej rodzinie bez Tatusia? Czasem trzeba zacisnąć zęby i zaakceptować fakt, że dzieci i rodzina są najważniejsze i ich szczęście przełożyć ponad swoje, tylko po to, aby one miały poczucie bezpieczeństwa, jakie daje im wspólnie Tata i Mama. Mój drogi, opanuj się. Spójrz na siebie. Pomyśl, bez kogo wychowywały się Twoje dzieci? Jesteś Katolikiem? Śmiem wątpić. Kobieta gwałcona przez męża nie musi zaciskać zęby. Ma prawo odmówić seksu jeżeli mąż stosuje przemoc. Zdradzająca, w Miejskich Ośrodkach Pomocy Rodzinie, otrzymasz za darmo porady, co zrobić w takiej sytuacji w jakiej się znalazłaś. Na razie przed Tobą praca nad ustabilizowaniem sytuacji rodzinnej, nie warto angażować się w nową relację, która jest bez przyszłości. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 04 kwietnia 2021 - 22:49 ~Baranek777 napisał:ich szczęście przełożyć ponad swoje, tylko po to, aby one miały poczucie bezpieczeństwa, jakie daje im wspólnie Tata i Mama. Dzieci w rodzinie, w której jest przemoc nie są bezpieczne ani tym bardziej szczęśliwe. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Baranek777 ~Baranek777 Napisane 04 kwietnia 2021 - 23:32 No tak, seks z mężem jej nie cieszy, bo jej się nie chce a on na siłę, ale z kochankiem tak. No przecież nie żenił się po to żeby w kiblu kucyka bić. Wydaje mi się, że małżeństwo właśnie opiera się między innymi na pożyciu... Nie wiem jak tam u tej pani było, nie byłem prześcieradłem. Ja nie musiałem żony gwałcić, libido jej nie szwankowało, ale i tak zrobiła co zrobiła, bo ja nie kochałem jej duszy tylko ciało a ojciec kłamstwa duszą się zajął. Zaczynasz mi uświadamiać, że ich małżeństwo nie ma sensu i nie ma tu czego ratować. Może faktycznie nie warto swój czas tracić. Ale ja się założę, że pani za wszelką cenę będzie chciała z mężem pozostać i dalej zdradzać, bo tak będzie lepiej. Diabeł kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa, w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~otis ~otis Napisane 05 kwietnia 2021 - 00:55 Zdradzająca - czy to prawda mąż cię gwałcił ? Jeśli tak to nie masz czego ratować. Musisz się zgłosić po pomoc. Żaden wartościowy facet nie zmusza w ten sposób kobiety do seksu. Masz pełne prawo odejść. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~raz ~raz Napisane 05 kwietnia 2021 - 02:18 @zdradzajaca, tak to widze: Rozjebalas swoja rodzine, wiec nic nie stoi na przeszkodzie zeby rozjebac kolejna. Idz w to bo to twoja natura. Masz 3 dzieci z gwaltow to zgwalc kolejna dwojke i 'zabij' jego zone. Zrobisz se rzesy, bedziesz zadowolona. Masz jakis wklad w wasze gwalto-malzenstwo ? Czy tylko PASOZYTUJESZ ? Dawanie doopki 'na boku' pewnie bedzie twoim 'odkupieniem' Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Baranek777 ~Baranek777 Napisane 05 kwietnia 2021 - 08:03 Jak to czasem ludzie sobie dopowiedzą i zinterpretują jakieś opatrznie napisane słowa. Tak jak mi zaraz przypisali przemoc w rodzinie, bo czasem się z żoną o pieniądze pokłuciłem a czasem o nieudane ciasto. Bo jeśli tylko coś skrytykowałem w kuchni to była kłótnia. Może zaczekajmy, aż się dziewczyna wypowie jak ona to odbierała, a nie że zaraz na 3 dzieci z gwałtu. ~raz wstydź się! W niczym nie pomagasz. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 05 kwietnia 2021 - 10:31 ~raz napisał:@zdradzajaca, tak to widze: Rozjebalas swoja rodzine, wiec nic nie stoi na przeszkodzie zeby rozjebac kolejna. Idz w to bo to twoja natura. Masz 3 dzieci z gwaltow to zgwalc kolejna dwojke i 'zabij' jego zone. Zrobisz se rzesy, bedziesz zadowolona. Masz jakis wklad w wasze gwalto-malzenstwo ? Czy tylko PASOZYTUJESZ ? Dawanie doopki 'na boku' pewnie bedzie twoim 'odkupieniem' @raz, to naprawdę nie jest zabawne. Są kobiety bite i gwałcone w małżeństwach i naprawdę to jest ogromny problem bo to najczęściej te kobiety, u których w domu rodzinnym było podobnie (odtwarzają schemat i ciężko je z tego wyrwać). Mają tak niskie mniemanie o sobie, samoocena jest mocno zaniżona, do tego stopnia, że nie wierzą w swoją moc sprawczą żeby się uwolnić od przemocy. One są przekonane, że to norma, tak miały ich matki, one też tak mają (wiem, że to dziwnie brzmi bo człowiek od przemocy powinien uciekać, ale niestety są tacy co nie uciekają - uważając np. że lepsza dla dzieci jest taka rodzina niż rozbita - to się tyczy również mężczyzn, którzy trwają w przemocowych związkach lub w związkach w których kobieta jest wobec nich całkowicie obojętna - to też jest przemoc). Zawsze pierwszy atak, po którym następuje brak reakcji jest cichym przyzwoleniem dla agresora do kolejnych. Przemoc domowa niezależnie kogo dotyczy (bo mężczyzn też) jest w naszym kraju staje się tematem wykorzystywanym politycznie do swoich celów podobnie jak z aborcją. Zawsze na przemoc musi nastąpić zdecydowana reakcja i nie można z tym zostać samemu. Im mniej wiedzą inni o takim problemie tym gorzej dla osoby dorosłej i dzieci doświadczających przemocy. Separacja od agresywnego członka rodziny, wzmocnienie poczucia własnej wartości, również uspokojenie i wzmocnienie dzieci, dążenie do niezależności finansowej to jedyna słuszna droga do przywrócenia poczucia bezpieczeństwa w rodzinie. To, że Zdradzająca poszła złą drogą to jedna sprawa ale przemoc w rodzinie zawsze wymaga ostrej reakcji i to nie w stronę osoby ofiar ale tego który ją stosuje. Zdradzająca, masz troje dzieci, masz obowiązek prawny jako opiekun je chronić. Zaniechanie tego i pójście w zdrady (co może usprawiedliwiać w oczach przemocowca jego agresywne zachowania) działa również na Twoją niekorzyść. Zauważ to. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~czwórka ~czwórka Napisane 05 kwietnia 2021 - 12:54 ~czwórka napisał:~raz napisał:@zdradzajaca, tak to widze: Rozjebalas swoja rodzine, wiec nic nie stoi na przeszkodzie zeby rozjebac kolejna. Idz w to bo to twoja natura. Masz 3 dzieci z gwaltow to zgwalc kolejna dwojke i 'zabij' jego zone. Zrobisz se rzesy, bedziesz zadowolona. Masz jakis wklad w wasze gwalto-malzenstwo ? Czy tylko PASOZYTUJESZ ? Dawanie doopki 'na boku' pewnie bedzie twoim 'odkupieniem' @raz, to naprawdę nie jest zabawne. Są kobiety bite i gwałcone w małżeństwach i naprawdę to jest ogromny problem bo to najczęściej te kobiety, u których w domu rodzinnym było podobnie (odtwarzają schemat i ciężko je z tego wyrwać). Mają tak niskie mniemanie o sobie, samoocena jest mocno zaniżona, do tego stopnia, że nie wierzą w swoją moc sprawczą żeby się uwolnić od przemocy. One są przekonane, że to norma, tak miały ich matki, one też tak mają (wiem, że to dziwnie brzmi bo człowiek od przemocy powinien uciekać, ale niestety są tacy co nie uciekają - uważając np. że lepsza dla dzieci jest taka rodzina niż rozbita - to się tyczy również mężczyzn, którzy trwają w przemocowych związkach lub w związkach w których kobieta jest wobec nich całkowicie obojętna - to też jest przemoc). Zawsze pierwszy atak, po którym następuje brak reakcji jest cichym przyzwoleniem dla agresora do kolejnych. Przemoc domowa niezależnie kogo dotyczy (bo mężczyzn też) jest w naszym kraju staje się tematem wykorzystywanym politycznie do swoich celów podobnie jak z aborcją. Zawsze na przemoc musi nastąpić zdecydowana reakcja i nie można z tym zostać samemu. Im mniej wiedzą inni o takim problemie tym gorzej dla osoby dorosłej i dzieci doświadczających przemocy. Separacja od agresywnego członka rodziny, wzmocnienie poczucia własnej wartości, również uspokojenie i wzmocnienie dzieci, dążenie do niezależności finansowej to jedyna słuszna droga do przywrócenia poczucia bezpieczeństwa w rodzinie. To, że Zdradzająca poszła złą drogą to jedna sprawa ale przemoc w rodzinie zawsze wymaga ostrej reakcji i to nie w stronę osoby ofiar ale tego który ją stosuje. Zdradzająca, masz troje dzieci, masz obowiązek prawny jako opiekun je chronić. Zaniechanie tego i pójście w zdrady (co może usprawiedliwiać w oczach przemocowca jego agresywne zachowania) działa również na Twoją niekorzyść. Zauważ to. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~mhm ~mhm Napisane 05 kwietnia 2021 - 15:54 Wydajesz sie ogarnieta osoba, po studiach, ale to co robisz przeczy jakiejkolwiek logice w Tobie, niby potrafisz trafnie ocenic zachowanie meza, jego rodziny, znajdujesz w nich wady, cechy ich charakteru, ale nie oceniasz siebie!! nie wyciagasz wnioskow ani z tego co sie dowiadujesz o ludziach, a swoim postepowaniem brniesz do totalnej katastrofy Owszem dostrzegasz ze maz to zapatrzony w swoja rodzine dupek, ale fundujesz mu troje dzieci, dostrzegasz ze Ci w domu nie pomaga, ale zamiast sprawe swojego niezadowolenia rozstrzygnac z mezem, postawic sprawe ostro, ze albo on sie zmienia, albo z wami koniec, ty rozwiazania swoich klopotow szukasz w budowaniu relacji ze swoim eks, bez brania pod uwage tego ze rozwalasz rodzine, odbierasz ojca dzieciom; no po prostu genialne Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~wow ~wow Napisane 05 kwietnia 2021 - 16:53 Rodzisz jednemu facetowi troje dzieci, ale stwierdzasz ze jednak ci nie pasuje, czyli nie wiedzialas o jego wadach przed urodzeniem dzieci? a teraz postanawiasz ze rozwalisz rodzine innej kobiecie i decydujesz sie na seks z jej mazem, ale chyba jednak od kiedy tamta to odkrywa, jej facet znika z twojego radaru, mimo ze tak sie staralas mu dogodzic, no po prostu genialne Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
barneju wrocilam do niego, pobralismy sie, bylo dobrze, byly plany, marzenia. Nigdy nie przestalam kochac, podejmowalam decyzje za siebie, co do jego osoby-nie wiem Sugerowal, ze rodzina go
Jestem mężatką od roku i młodą mamą. Od dłuższego czasu mój mąż podczas kłótni, które zdarzają się coraz częściej, bardzo mi ubliża, poniża mnie. Jest bardzo wybuchowy. Wczoraj musiało dojść do interwencji policji, ponieważ bałam się o mnie i o dziecko. Była to pierwsza wizyta policji u nas w domu, założyli nam Niebieską kartę. Dodam, że mąż nadużywa alkoholu. Policjant zaproponował, żebym złożyła zawiadomienie o przemocy psychicznej, ale tak naprawdę nie mam dowodów na to, co dzieje się u nas w domu. Nie chcę tak dłużej żyć, ale mąż nie chce dać mi rozwodu. On twierdzi, że mnie kocha, że się zmieni, że przestanie pić. Nie bardzo wierzę w jego przemianę, ale z drugiej strony jestem zależna od niego finansowo, bo jestem na zasiłku macierzyńskim. Czy w takiej sytuacji sąd udzieli mi rozwodu? Przesłanki pozytywne konieczne dla rozwiązania małżeństwa Sąd orzeka rozwód po wysłuchaniu stron i po przeprowadzeniu postępowania. Najważniejsze dla decyzji sądu jest wystąpienie odpowiednich przesłanek pozytywnych koniecznych dla rozwiązania małżeństwa i jednocześnie brak przesłanek negatywnych. Zgoda drugiego małżonka w tej kwestii ma dla sądu drugorzędne znaczenie, choć sąd wysłucha drugiej strony i weźmie pod uwagę jej zdanie. Ustalmy zatem, czy w Pani sytuacji nie ma żadnych przeszkód prawnych do uzyskania rozwodu. Orzeczenie rozwodu następuje wyrokiem sądu, który zapada w razie ustalenia, że doszło między małżonkami do zupełnego i trwałego rozkładu pożycia i nie zachodzą negatywne przesłanki orzeczenia rozwodu. Zupełny rozkład pożycia oznacza, że ustały więzi łączące małżonków, a mianowicie więź emocjonalna (istnienie uczucia), fizyczna (współżycie) i gospodarcza (prowadzenie wspólnie gospodarstwa domowego). Za trwały rozkład przyjmuje się natomiast taki, który trwa na tyle długo, że nie rokuje szans na powrót małżonków do pożycia. Jakie mogą być przeszkody dla sądu w orzeczeniu rozwodu? Nie zawsze konieczne jest dla uzyskania rozwodu, by całkowicie ustała więź gospodarcza, może się bowiem zdarzyć, że mimo nieistnienia pozostałych więzi małżonkowie nadal wspólnie zamieszkują, czy spłacają zobowiązania, które wspólnie wcześniej zaciągnęli. Takie częściowe istnienie więzi gospodarczej nie stoi na przeszkodzie orzeczeniu rozwodu. Tak więc, jeżeli pomiędzy Panią a mężem ustały wszelkie więzi i ma to charakter trwały – sąd dojdzie do wniosku, że nie ma szans na ich odbudowę, zapewne rozwiąże małżeństwo. Jednak ważne jest też, aby sąd nie dopatrzył się przeszkód, które uniemożliwią orzeczenie rozwodu. Przeszkody w orzeczeniu o rozwiązaniu małżeństwa to tzw. przesłanki negatywne, czyli takie, przy których zaistnieniu sąd nie może orzec o rozwodzie. Przesłanki negatywne zawarte są w przepisach prawnych i służą do obrony zagrożonego małżeństwa. Zobacz również: Art 207 a rozwód Dobro wspólnych małoletnich dzieci a rozwód Sąd Najwyższy wydał orzeczenie o charakterze wytycznych (z dnia 18 marca 1968 r. – III CZP 70/66, OSNCP 1968, poz. 77, i z dnia 9 czerwca 1976 r. – III CZP 46/75, OSNCP 1976/9, poz. 184), które mają ukierunkować orzecznictwo sądowe w celu wzmożenia ochrony rodziny, w szczególności poprzez ustalenie: a) czy rozwód nie spowoduje osłabienia więzi z dziećmi tego małżonka, przy którym dzieci nie pozostaną, b) czy po rozwodzie zaspokojone zostaną potrzeby materialne i emocjonalne dzieci w takim przynajmniej zakresie jak obecnie, c) czy utrzymanie dotychczasowego stanu będzie dla dzieci bardziej korzystne niż orzeczenie rozwodu. Mimo wszystko sąd może nie wziąć pod uwagę powyższych ustaleń jako przeszkód orzeczenia rozwodu, jeśli zachodzą inne istotne okoliczności: wytworzona w rodzinie przez stałe awantury rodziców atmosfera, która zatruwałaby młodość małoletnich dzieci, demoralizowałaby je i zagrażała ich wychowaniu, uzasadnia uznanie, że w takiej sytuacji dobro dzieci nie mogłoby ucierpieć wskutek orzeczenia rozwodu ich rodziców – orzeczenie SN z dnia 16 maja 1952 r. (C 1110/51, NP 1953, nr 5, s. 82). Zatem sąd, rozpatrując przesłankę negatywną orzeczenia rozwodu, w postaci dobra wspólnych małoletnich dzieci, zobowiązany jest do wzięcia pod uwagę wszelkich okoliczności, jakie będą miały wpływ na rozwój i wychowanie dziecka, oraz dokonać oceny zebranego materiału dowodowego w tym zakresie (dla oceny, czy dobro dzieci sprzeciwia się rozwodowi, należy konkretnie rozważyć, jaka byłaby ich sytuacja, gdyby do rozwodu nie doszło, i porównać ją z sytuacją, jaka będzie po orzeczeniu rozwodu; nie można oceniać tej kwestii na podstawie założenia, że małżonkowie wrócą do wspólności małżeńskiej po odmówieniu im orzeczenia rozwodu, jeżeli okoliczności przemawiają przeciwko takiemu założeniu – orzeczenie SN z dnia 8 grudnia 1951 r. – C 259/51, NP 1953/5, s. 81). Wyłączna wina małżonka, który żąda rozwodu To również stanowi przesłankę negatywną rozwiązania małżeństwa. Oznacza to tyle, że sąd nie orzeknie rozwodu, jeżeli to małżonek wyłącznie winny rozkładu pożycia małżeńskiego żąda tego rozwodu. Oczywiście Pani nie jest temu winna, to nie Pani wszczyna awantury i ubliża, a Pani mąż, dlatego ma Pani pełne prawo wnieść rozwód z orzeczeniem winy męża. Choroba małżonka a rozwód Choroba małżonka – zarówno fizyczna jak i psychiczna – w Pani okolicznościach sprawy, jak rozumiem, ta przesłanka nie występuje, dlatego nie będę jej szerzej opisywać. Jeżeli więc między Panią a mężem nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia małżeńskiego, nie jest Pani wyłącznie winna rozpadowi małżeństwa, mąż nie jest ciężko chory – sąd rozwiąże związek małżeński nawet mimo braku zgody jednej strony. Zobacz również: Jak żyć z chorym psychicznie mężem? Rozstrzygnięcie o winie rozkładu małżeństwa Sąd ponadto, orzekając rozwód, orzeka także, czy i który z małżonków ponosi winę rozkładu pożycia. Jednakże na zgodne żądanie małżonków sąd zaniecha orzekania o winie, wówczas następują skutki takie, jak gdyby żaden z małżonków nie ponosił winy. Strona w postępowaniu sądowym może modyfikować swoje żądania w zakresie orzeczenia winy aż do prawomocności wyroku. O winie małżonka może przesądzać w szczególności nadużywanie alkoholu, inne uzależnienia, przemoc, zdrada, porzucenie, niezaspokajanie zawinione potrzeb rodziny. Żądanie uznania współmałżonka winnym rozkładu pożycia wiąże się z koniecznością przedstawienia dowodów na tę okoliczność. Postępowanie sądowe w takiej sprawie zazwyczaj trwa dłużej niż w przypadku żądania rozwodu bez orzekania o winie, konieczne jest bowiem przeprowadzenie szeregu dowodów potwierdzających ową winę. Środkami dowodowymi mogą być zarówno zeznania samych stron, jak i świadków, ale także zdjęcia, nagrania audio i wideo, SMS-y, notatki z interwencji policji, wyrok o znęcanie się nad rodziną, obdukcje, zaświadczenia lekarskie, zaświadczenia o pobytach na izbie wytrzeźwień, listy, rachunki, niebieska karta i wszelkie inne dokumenty, z których wynikają okoliczności wskazywane przez stronę postępowania. Wyłączność winy jednego z małżonków oznacza, że po jego stronie występują zawinione przyczyny rozkładu, a po stronie drugiego małżonka takich przyczyn brak. Skutki orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy jednego z małżonków Należy mieć na uwadze, że rozwiązanie małżeństwa przez rozwód z wyłącznej winy jednego z małżonków niesie za sobą doniosłe skutki, w szczególności w sferze obowiązków alimentacyjnych. Jeżeli bowiem jedna strona zostanie uznana za wyłącznie winną rozkładu pożycia, a rozwód pociągnie za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej drugiego z małżonków, jako strony niewinnej, sąd na jej żądanie może orzec, że strona wyłącznie winna obowiązana jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka, chociażby nie znajdował się on w niedostatku. Jednym słowem – zasądzi alimenty w tej sytuacji od Pani męża dla Pani, nawet gdy nie będzie Pani żyła w niedostatku. Orzekając o żądaniu małżonka niewinnego zasądzenia alimentów na podstawie art. 60 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ( sąd powinien porównać sytuację, w jakiej małżonek niewinny znajdzie się po rozwodzie z sytuacją, w jakiej by się znajdował, gdyby małżeństwo funkcjonowało prawidłowo (wyrok SN z dnia r., III CRN 222/80). Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków uprawnia każdego z nich do żądania dostarczania środków utrzymania od drugiego małżonka, jeśli znajduje się on w niedostatku, w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. W przypadku orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy Pani męża obowiązek alimentacyjny nie jest ograniczony żadnym terminem. Nie wygasa z upływem czasu (art. 60 § 3). Może więc trwać dożywotnio (tzw. rozszerzony obowiązek alimentacyjny). Z przedstawionego opisu sprawy wynika, iż to Pani mąż przyczynia się do rozpadu związku małżeńskiego, powinna Pani zatem złożyć wniosek o rozwód z orzeczeniem winy męża. Jego zachowanie, awantury, wizyty policji, Niebieska karta przemawiają na jego niekorzyść i bez problemu powinna Pani rozwód z orzeczeniem winy męża otrzymać. Przy pozwie z orzeczeniem winy proszę się przygotować, że postępowanie sądowe nie będzie łatwe i szybkie, a przed sądem trzeba będzie opowiadać nawet o najbardziej intymnych sferach Państwa wspólnego pożycia. Zatem mąż nie może Pani tak po prostu nie dać rozwodu, gdyż o rozwodzie decyduje sąd. Jednak wszystko zależy od tego, na jaki rodzaj rozwodu się Pani zdecyduje, jeżeli z orzeczeniem o winie męża – jego zgoda, czy też jej brak, nie będzie miała dla sądu decydującego znaczenia. Jeżeli natomiast wybierze Pani wariant rozwodu bez orzekania o winie – to w tej sytuacji musi być zgoda obojga małżonków. Jeśli masz podobny problem prawny, zadaj pytanie naszemu prawnikowi (przygotowujemy też pisma) w formularzu poniżej ▼▼▼
Nasza Czytelniczka została zaskoczona przez męża, który chce rozwodu: „Właśnie dowiedziałam się od męża, że złożył w sądzie wniosek o rozwód. Jeszcze nie otrzymałam żadnych papierów, jestem w szoku. Okazuje się, że mąż ma od pół roku kochankę i po rozwodzie zamierza sobie z nią ułożyć życie.
Dzień Dobry Pani, Dziękuję Pani za kontakt :) Zachęcałabym Panią, do rozważenia (gdyby była otwartość Pani Męża) podjęcia terapii małżeńskiej, byłoby to (domniemam) optymalnym dla Państwa rozwiązaniem. Jednak, jeśli Mąż (już) podął stanowczą decyzję, nie pozostaje Pani nic innego, jak przyjąć do wiadomości Jego decyzję i ja uszanować. Po namyśle, sadzę, że przydatna byłaby dla Pani zwyczajna, wspierająca rozmowa z Psychologiem - gdyby miała Pani życzenie takiej, zapraszam do kontaktu via Skype. Z przesłaniem dla Pani Tego, Co jest Pani najbardziej teraz potrzebne! @ tel. 502 749 605
LhVB.